Forum Fantastyka Star Trek Jak Star Trek: Nemesis zniszczył Shinzona

Jak Star Trek: Nemesis zniszczył Shinzona

Viewing 8 posts - 1 through 8 (of 8 total)
  • Author
    Posts
  • Eviva
    Participant
    #5047

    Guardian.com.uk zamieścił ostatni wywiad z aktorem Star Trek Nemesis Tomem Hardy (Shinzon). Oto fragment tego wywiadu.

    Hardy miał swoja wielka chwile w 2002, gdy gral złoczyńcę w Star Trek Nemesis. Niestety, ten film zrobił klapę. Zapowiadany jako Coś Wielkiego a następnie szybko pozbawiony zludzeń, Hardy stał się alkoholikiem i uzależnił się od kokainy. To kosztowało go małżeństwo.

    Dołączona grafika

    "Całkiem wypadlem z torów i mam szczęście, ze w moim życiu nie wydarzyło się coś strasznego, że nie jestem w więzieniu lub martwy - ponieważ zmierzałem do tego. Teraz znam swoja bestię i muszę ją okiełznać. To jak mieszkać z 400-tu funtowym orangutanem, który chce mnie zabić. Jest dużo silniejszy ode mnie, nie mówi tym samym językiem i biega w ciemnościach mojej duszy. Sprzedałbym własną matke za działkę kokainy."

    Źródło: Trekweb

    Kamil
    Participant
    #79229

    Evivko moim skromnym zdaniem to nie można oskarżać za niepowodzenia w życiu prywatnym filmu i klapy tego filmu.

    #79235

    Może nie bezpośrednio, ale klapa filmu typu STAR TREK, a jak słyszysz STAR TREK to i fanfary muszą być w tle, bardzo źle oddziałowuje na samopoczucie człowieka, który zapewnie oddał całą swoją duszę przy pracy.

    Eviva
    Participant
    #79237

    Evivko moim skromnym zdaniem to nie można oskarżać za niepowodzenia w życiu prywatnym filmu i klapy tego filmu.

    Cóż, ja za swoje niepowodzenia mogłabym oskarżyć swój szpital i klapę szpitala - został zamknięty, choć stoczyliśmy o niego heroiczną walkę. Kazdy jednak przyjmuje te rzeczy inaczej.

    Może nie bezpośrednio, ale klapa filmu typu STAR TREK, a jak słyszysz STAR TREK to i fanfary muszą być w tle, bardzo źle oddziałowuje na samopoczucie człowieka, który zapewnie oddał całą swoją duszę przy pracy.

    Dokładnie.

    Lo'Rel
    Participant
    #79240

    Ech, ten Hollywood...

    #79247

    Taki Hollywood, że zatrudnia się Pianistę jako przeciwnika dla Predatora.Zawsze tam było ciężko. O byle błysk fleszy i swoje 5 minut ludzie są zdolni do wszystkiego. A gdy się nie udaje tego zdobyć... No cóż...

    Eviva
    Participant
    #79255

    Taki Hollywood, że zatrudnia się Pianistę jako przeciwnika dla Predatora.

    Zawsze tam było ciężko. O byle błysk fleszy i swoje 5 minut ludzie są zdolni do wszystkiego. A gdy się nie udaje tego zdobyć... No cóż...

    Gdy się nie udaje, jesteś looserem, nikim, śmieciem, kompletnym zerem. To dlatego tak się o to zabijają, nie dla sportu. Trzebaby najpierw zmienić sposób myslenia ludzi, a nie da się, jeśli już dzieciakom za pomocą seriali o różnych "Hannah Montana" czy "Jonasach" wpaja się przekonanie, że jak nie odniesiesz w życiu sukcesu, to mozesz się od razu powiesic, bo nikomu nie jesteś do niczego potrzebny.

    Kamil
    Participant
    #79583

    Taki Hollywood, że zatrudnia się Pianistę jako przeciwnika dla Predatora.

    Zawsze tam było ciężko. O byle błysk fleszy i swoje 5 minut ludzie są zdolni do wszystkiego. A gdy się nie udaje tego zdobyć... No cóż...

    Przecież on wogle sie nie nadaje na tooo takie to chude i wogle. To film zrobi klape na 100%.

Viewing 8 posts - 1 through 8 (of 8 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram