Forum Trek.pl Newsy Star Trek Jak Chris Pine wszedł w rolę dowódcy Enterprise

Jak Chris Pine wszedł w rolę dowódcy Enterprise

Viewing 1 post (of 1 total)
  • Author
    Posts
  • Eviva
    Participant
    #4538

    Zachodzi słońce, a przystojny młody człowiek podjeżdża na motocyklu pod będący w budowie statek gwiezdny Enterprise. Patrzy na swoją przyszłość, która zależy od tego, czy wstąpi do Akademii Gwiezdnej Floty - i jego wybór zmieni historię na zawsze. Ma przenikliwe, niebieskie oczy i wszystkie cechy zbuntowanego uciekiniera.

    To James T. Kirk 2009, albo też coś koło 2245, jeśli użyć chronologii serii.

    Star Trek, jak po prostu nazywa się nowy film - wystarczająco fajny bez podtytułu - zabiera widzów do miejsca początku, do dni, w których Kirk był nastolatkiem, i do czasu, gdy jako młodzieniec wstąpił do Akademii.

    Ale zaraz, czy użyliśmy słów "Star Trek" i "fajny" w jednym zdaniu?

    [more]Tak. Mówią, że to "reboot" - z nową ekipą, nową załogą, nowymi scenarzystami i nową, alternatywną linią czasu. JJ Abrams stworzył seksowny, lśniący nowością Star Trek dla XXI wieku. Ma przyciągnąć nową widownię i spodobać się wiernym trekkerom - i spełnia oba zadania. Tylko że mimo wielu różnych opracowań serii w całej 42-letniej historii Treka - od TNG przez VOY do ENT - nikt nie ośmielił się dotąd powtórzyć roli kogoś z oryginalnej obsady.

    28-letni Chris Pine jest tym, który ośmielił się wcielić w postać dotąd kreowaną przez Williama Shatnera - zuchwałego, charyzmatycznego i śmiałego kapitana Kirka.

    Czy obawiał się tego?

    "Oczywiście" odpowiada "Jestem tylko człowiekiem. Star Trek jest związany ze społecznością fanów, którzy chronią jego wizerunek z wielką pasją i wiesz, przyglądają mi się surowo, by sprawdzić, czy jestem dość dobry dla tej postaci. Ja to rozumiem. Przyszedłem ze świata romantycznych komedii, mam za sobą jeden film akcji i rozumiem, że fani wahają się, czy mnie zaakceptować. Podjąłem jednak to wyzwanie. To jest jak gra w pokera o wysoką stawkę. Możesz wygrać naprawdę wiele lub zgrać się do nitki, ale gra jest podniecająca, angażuje całą twoją energię."

    Cała ta mowa o "pokerze" powinna przekonać trekkerów, że jest on właściwym facetem do tej roboty.

    Ten film w równej mierze tworzą aktorzy jak i sceny akcji. Zachary Quinto, znany z "Heroes" jest najbardziej lubianym Spockiem. Karl Urban z Nowej Zelandii nadaje humorystyczny ton jako McCoy. John Cho jako Sulu jest bardzo zabawny, Zoe Saldana odtwarza seksowną i mądrą Uhurę, a brytyjski komik Simon Pegg dopełnia główną obsadę jako Scotty.

    Australijczyk Eric Bana został czarnym charakterem - pokrytym tatuażami Romulaninem, siejącym chaos od pierwszych chwil filmu.

    78-letni Leonard Nimoy, oryginalny Spock, ma też swoją rolę.

    "Między ujęciami siedzieliśmy obok siebie w fotelach" powiedział Pine, który na ekranie spędza najwięcej czasu z trekowym weteranem."Ja rozwiązywałem krzyżówkę, on pił kawę lub coś innego. Zerkałem na niego i widziałem, że jak gąbka chłonie całe to doświadczenie, obserwując nową obsadę i ekipę. On ma w sobie, jakby to rzec, wrodzoną godność. Wystarczy spojrzeć na jego twarz, jest jak wyrzeźbiona w kamieniu. To wspaniały facet."

    Przygotowując się do roli kapitana Kirka Pine spędził wiele godzin oglądając Star Trek i napisał do Williama Shatnera, który dał mu swe poparcie. Jednak w połowie drogi Pine miał atak paniki - nie chciał po prostu powtarzać sposobu gry Shatnera. Ułożył sobie tę postać po swojemu, wziąwszy cechy swych bohaterów z dzieciństwa - Mavericka z "Top gun", Indiany Jonesa i, nie bójmy się powiedzieć, Hana Solo z "Gwiezdnych Wojen". To nimi chciał być, gdy dorastał. Syn i wnuk aktora nigdy sam nie chciał zostać aktorem. Chciał być pilotem.

    "Chciałem być prawie wszystkim, tylko nie aktorem, być może dlatego, że byłem zbyt blisko tego świata i nie miał on dla mnie żadnego romantyzmu. Gdy obejrzałem "Top Gun", zobaczyłem Toma Cruise'a jako pilota bojowego i chciałem latać samolotem. A gdy oglądałem "The Natural", to chciałem być Robertem Redfordem i grać w baseball. Nigdy jednak nie myślałem zostać tym gościem, który opowiada te historie."

    Został aktorem w cellege'u "by znaleźć się w grupie", a teraz jego CV zawiera takie filmy jak "Bottle Shock", "Smokin' Aces" i "Just my Luck" z Lindsay Lohan. Jednak to rola w "Star Trek" uniesie jego karierę do gwiazd.

    Reżyser JJ Abrams powiedział, że za to należy podziękować jego żonie. Pine został początkowo odrzucony jako kandydat do roli Kirka (Abrams go wtedy nie widział), ale jego agent uderzył do żony reżysera i poprosił o drugą szansę dla swego klienta. Kapitan Kirk był najtrudniejszą rolą do obsadzenia z całej głównej załogi.

    "Gdy dołączył do nas Chris Pine, odczuliśmy dużą ulgę, gdyż ma on zapał i inteligencję, jak również duże poczucie humoru. A to, według mnie, było sprawą kluczową" powiedział Abrams "Mogę powiedzieć, ze ten facet jest nr 1 na liście. A to duża odpowiedzialność. Być gwiazdą serialu TV lub pilota, nie mówią o wysokobudżetowym filmie jak ten, to naprawdę duża odpowiedzialność. On i Zachary Quinto całkowicie sprostali oczekiwaniom nie tylko w kwestii warsztatu aktorskiego, al też zachowania na planie."

    Nowy film może "zresetować" historię Star Treku, ale życie Chrisa Pine'a też zostało "zresetowane". Podpisał kontrakt na dwa następne filmy Star Trek, a jako gwiazda znanej serii nie będzie już anonimowym klientem w supermarkecie. Przed tym wywiadem ludzie rozmawiając o nim nazywali go nowym Bradem Pittem lub nowym Jamesem Deanem.

    Pine uśmiecha się tylko na te komplementy. Wspomina scenę, gdy podjeżdża motocyklem do statku Enterprise. Słońce zachodzi, a oni filmują tę scenę wielokrotnie, bo on za każdym razem staje w złym miejscu. "Zapewniam, że robienie tego nie było wcale tak fajne, jak na koniec wyglądało." powiedział.

    Jeśli utrata anonimowości poskutkuje ofertami udziału w dużych produkcjach filmowych, to nie zamierza narzekać, Pine się nie skarży. I choć wie, że prawdopodobnie zostanie naznaczony rolą Kirka, nie martwi się o to. "Oczywiście myślałem o tym przyjmując tę rolę, myślę jednak - może jestem zbyt naiwny - jestem pewny, że William Shatner zawsze będzie kapitanem Kirkiem, a Leonard Nimoy zawsze będzie Spockiem. To po prostu fakt. Czuję, że ja i Zach będziemy po prostu Kirkiem i innym Spockiem na jakiś czas, a potem będą inni. To wspaniała historia."

    Źródło: CourierMail[/more]

Viewing 1 post (of 1 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram