Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Nauka ICD10 i inne problemy medyczne

ICD10 i inne problemy medyczne

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 36 total)
  • Author
    Posts
  • Zuza
    Participant
    #4075

    Posty przeniesione z tego tematu.

    Zgodnie z ICD-10 F61 to zaburzenia osobowości "mieszane i inne".

    Podstawowym leczeniem zaburzeń osobowości jest psychoterapia.

    Jeśli chodzi o niewiedzę - kody ICD10 to kody statystyczne klasyfikujące schorzenia do pewnych grup, nie jednostki chorobowe.

    Zapytałeś o leczenie grupy schorzeń o takim kodzie - dostałeś w odpowiedzi najczęściej stosowaną terapię.

    Na personalne wycieczki nie odpowiadam, już pisałam - nie chce mi się brudzić w błocie, którym rzucasz na prawo i lewo.

    EOT.

    Anonymous
    Guest
    #63779

    Dokładnie ten kod brzmi zaburzenia identyfikacji płci jesli chcesz wiedzieć.

    Silver Phoenix
    Participant
    #63780

    Sorki za wtręt...

    http://www.maksimus.pl/index.php?option=co...1&Itemid=25

    F61: Zaburzenia osobowości mieszane i inne

    F64: Zaburzenia identyfikacji płciowej.

    Data zamieszczenia kodów na stronie: 29.08.2007.

    Anonymous
    Guest
    #63781

    Dzięki, chodziło mi o F64. Nie wiem czemu utkwiło mi w głowie, że 61. Ale jedno drugiemu bliskie 😉

    Zuza
    Participant
    #63820

    /me uśmiecha się ładnie do modów... zrobicie nam nowy temaaaaaaaaaaaaaaat? :blush:

    Nie będę rozwijał tematu i tylko z ciekawości zapytam: F65 Zaburzenia preferencji seksualnych - jak to rozumieć? Homoseksualizm? Pedofilia?

    Grupa obejmuje:

    F65.0 Fetyszyzm

    F65.1 Transwestytyzm fetyszystyczny

    F65.2 Ekshibicjonizm

    F65.3 Oglądactwo (voyeurism)

    F65.4 Pedofilia

    F65.5 Sadomasochizm

    F65.6 Złożone zaburzenia preferencji seksualnej

    F65.8 Inne zaburzenia preferencji seksualnej

    F65.9 Zaburzenia preferencji seksualnych, nie określone

    Co do homoseksualizmu, wciąż trwa dyskusja, czy to choroba, więc kody definiowane są oględniej, w kolejnej grupie:

    (F66.0) Zaburzenia dojrzewania seksualnego - Pacjent cierpi z powodu niepewności dotyczącej własnej identyfikacji czy orientacji seksualnej, co powoduje lęk lub depresję. Występuje to najczęściej w okresie pokwitania u osób, które mają trudność co do określenia orientacji seksualnej - homoseksualna, heteroseksualna czy biseksualna; może także wystąpić u osób, które po okresie pozornie ustalonej orientacji seksualnej (pozostając w dłuższych związkach) zauważyły zmianę swojej orientacji.

    (F66.1) Orientacja seksualna niezgodna z ego (egodystoniczna) - Identyfikacja płciowa czy też preferencja seksualna (heteroseksualna, homoseksualna, biseksualna lub przedpokwitaniowa) nie budzą wątpliwości, ale jednostka z powodu współistniejących zaburzeń psychologicznych i behawioralnych chciałaby, by było inaczej i chce leczyć się w celu zmiany płci.

    (F66.2) Zaburzenie związków seksualnych - zaburzenia identyfikacji czy preferencji seksualnych (heteroseksualnych, homoseksualnych lub biseksualnych) prowadzące do trudności w nawiązywaniu i utrzymaniu związku z partnerem seksualnym.

    Ogólnie w części psychiatrycznej kodów jest najwięcej zamieszania i przepychanek - co jest chorobą, co gdzie zakwalifikować itp. Lekarze często używają dodatkowo kodowania DSM IV - amerykańskim, dotyczącym jedynie schorzeń psychicznych; ale i tak pozostają nieścisłości.

    Umysł ciężko zaklasyfikować.

    W niektórych przypadkach duże różnice dotyczą też leczenia, ot chocby we wspominamym kodzie F64 - wielu lekarzy stosuje psychoterapię (zwłaszcza przy F64.1 - transwestytyzm o typie podwójnej roli, czy F64.2 - zaburzeniach w dzieciństwie), leczenie hormonalne i zabiegowe dopiero wkracza na polską scenę medyczną - przy F64.1, transseksualizmie.

    Czy gdy pacjenta w rodzaju mojej mamy rozboli ząb, jakiś dentysta przyjdzie mu pomóc, choćby wyrwać? A skąd! To chyba mówi samo za siebie.

    Dentysta nie ma takiego prawa, może przyjmować jedynie w gabinecie. Ale dentyści walczą już o umożliwienie im pełnienia praktyki "w miejscu wezwania", więc może niedługo (w skali ustawotwórczej) będzie to możliwe.

    Niestety, póki polskich lekarzy nie będzie uczyć się kultury i odpowiedniego podejścia do ludzi, którzy są im powierzeni, będzie źle.

    Uczy się. Niestety nie na wszystkich uczelniach i np. na CMUJu dopiero gdzieś od roczników kończących w 2003-4. Inna sprawa, że taki przedmiot można zaliczyć, jeszcze prościej idzie napisanie eseju z etyki... I praktycznie nie ma kontroli.

    Miałam takiego chama w grupie zajęciowej - najlepsza średnia, ach, och... przy pacjentach - minimum, żeby pacjent opowiedział co mu jest i dał się zbadać. Na szczęście szybko stwierdził, że mu się medycyna nie opłaca i poszedł brylować na farmacji.

    Anonymous
    Guest
    #63824

    Bardzo ładna, wyczerpująca odpowiedź na pytanie Lo. Niestety osoby z powyższymi zaburzeniami są albo pakowani do ciupy (pedofilia), albo wytykani palcami (pozostałe postacie zaburzeń z grupy F65), albo wręcz szykanowani przez zarówno społeczeństwo jak i lekarzy (grupa F64). Zwłaszcza, że głupie społeczeństwo mysli, że niektórymi zaburzeniami "mozna się zarazić". Z drugiej strony do dziś nie ustalono mechanizmów powstawania niektórych zaburzeń. Są dwie wersje. Jedna, że jest to błąd rozwojowy w okresie płodowym a inna, że część z nich powstaje na skutek konieczności pełnienia funkcji społecznych lub związana z doświadczeniami. tak na przykład jest z homoseksualizmem czy też transseksualizmem. Ten drugi może wynikać także z hermafrodytyzmu rzeczywistego w dzieciństiwe leczonego chirurgicznie (były takie przypadki). Ale dlatego robi się badania DNA. Jednak osobom z zaburzeniami nie jest łatwo a wręcz przeciwnie. Podejście chocby lekarzy, że jest to "widzimisię" pacjenta jest powszechne. Niestety nie jest to takie proste. O tym swiadczą chocby statystyki prób samobójczych wśród grup z zaburzeniami z grup F61-66 przy czym największy odsetek notuje sięw grupie F64. (źródło: Dulko: Przekleństwo Andrygone).

    Eviva
    Participant
    #63832

    Dentysta nie ma takiego prawa, może przyjmować jedynie w gabinecie. Ale dentyści walczą już o umożliwienie im pełnienia praktyki "w miejscu wezwania", więc może niedługo (w skali ustawotwórczej) będzie to możliwe.

    Dzięki, Zuza. Dotąd myslałam, że uim się po prostu nie chce - inna rzecz, że nikt nie pofatygował się wytłumaczyć mi sprawy. Jednak nie zmienia to meritum sprawy - co mają robić inwalidzi uwięzieni w bloku bez podjazdu, gdy rozboli ich ząb? cierpieć? No bo chyba tylko to.

    Co do zaburzeń preferencji: mam dwóch kumpli homoseksualistów. Mili, inteligentni chłopcy o dobrych sercach. Jeden jest szczęśliwie sierotą, ale drugi ma rodzine. Gdy ujawnił, że jest gejem, rodzice wurzucili go z domu i zabronili mu kontaktów z młodszym rodzeństwem. nie mam pojęcia, czemu, chyba po to, by się nie zaraziło pedalstwem. Oto, jaki jest poziom umysłowy w wielu polskich rodzinach. A co dopiero powiedzieć o transwestytach? Oni nie robia przeciez nic złego, a traktuje się ich, jakby byli wrogami ludu. Ech życie.

    Zuza
    Participant
    #63835

    co mają robić inwalidzi uwięzieni w bloku bez podjazdu, gdy rozboli ich ząb?

    Hmmm... u nas jest klinika stomatologiczna, więc pewnie próbowałabym tam zorganizować leczenie i transport sanitarny w obie strony.

    A co do homofobii i podobnych - aż czasem wstyd mi żyć w społeczeństwie, w którym dorosły facet uważa za sukces, że udało mu się uderzyć w twarz nastoletnią lesbijkę tak, że się wywróciła. Oczywiście od razu zwiał. 😮

    Takim osobom i ich rodzinom również przydaje się terapia - ale na zasadzie nauki tolerancji, przystosowania się do nowej sytuacji, zaprzestania szukania winnych itp.

    A całemu społeczeństwu przydałaby się akcja uświadamiająca, że te wszystkie hmmm... stany (bo część to nie schorzenia) nie mają nic wspólnego przestępstwami seksualnymi. Ot choćby widać to po poście Lo'Rela - cytat u góry wątku - podświadomie wymienia obok siebie homoseksualizm i pedofilię.

    Eviva
    Participant
    #63837

    Problem tkwi nie w homoseksualistach, a w będnym sposobie myslenia, utrwalonym przez wieki. Słowa nietolerancji słyszałam nie tylko z ust ludzi niewykształconych, ale i od lekarzy, z którymi pracowałam. Nienawidzą pedałów i koniec! Jedna z lekarek, Paulina, zresztą miła i bardzo skądinąd mądra osoba, powiedziała mi z oburzeniem, że nie cierpi gejów, bo jeden z nich zmarnował życie jej przyjaciółce. Jak? zapytałam. Ano, na tydzień przed ślubem zerwał zaręczyny mówiąc jej o swej orientacji. Przyznam, ze opadła mi szczęka. Czego ta Paulina od niego oczekiwała? Że ożeni się z jej przyjaciółką, marnując życie jej i sobie? nie powinien się zaręczać, to fakt, ale prawdopodobnie zrobił to pod wpływem nacisku rodziny. Dobrze, że w czas znalazł odwagę i uczciwość, by wycofać się ze wszystkiego. A nawet gdyby było inaczej, gdyby jeden gej faktycznie okazał się świnią, czy to powód, by nienawidzić ich wszystkich?I tu mamy zaraz następny problem - sprawę małżeństw (mój Boze, czemu nie?) i adopcji (trudno wymagac, by facet sam urodził, lesbijce łatwiej). Czy pary homoseksualne maja prawo wychowywać dzieci? Choćby nawet swoje? Zaraz podnoszą się głosy, że dzieci tez wyrosną na homoseksualistów. Mało prawdopodobne - inaczej przez tysiąclecia nie byłoby tego problemu, bo wszak homoseksualiści wywodzili się i nadal wywodzą z rodzin jak najbardziej heteroseksualnych. Przeciwnicy argumentują też możliwym molestowaniem seksualnym w takich rodzinach. No, to rzeczywiście argument. Spójrzcie, jak cierpią dzieci w rodzinach żyjących "po bożemu"! Skądinąd wiem, że w naszym społeczeństwie dla dziecka nie ma gorszego miejsca niż sierociniec - chyba lepsza rodzina nieco dziwaczna niż miejsce, w którym dzieciak musi zostać skrzywiony psychicznie i z którego wychodzi praktycznie bez żadnych perspektyw.Nie oczekuję zresztą tego, że ktos się ze mną zgodzi. Ja to tak widzę, ale inni nie muszą.l

    Hemrod
    Participant
    #63838

    Drzazgę w oku brata widzą, a belki w swoim nie. Dobrze Eviva, że widzisz nietolerancję wśród innych osób, szkoda że nie widzisz jej u siebie ... albo zapominasz? No chyba, że ty tolerancyjna możesz nie być, ale inni muszą?

    zdarom
    Participant
    #63839

    Eviva małżeństwo i adopcja dla par homoseksualnych? Nie. Nie mam nic przeciw gejom i lesbijkom ale małżeństwo to już przesada. Owszem powinno być coś takiego jak związek partnerski czy jak to nazwać choćby po to aby otrzymywać spadek po zmarłej osobie czy coś w tym stylu ale nie małżeństwo. To zdaje mi się powinno być zarezerwowane dla hetero.

    Adopcja? Też nie. Dziecko powinno mieć "normalną" rodzinę. Mamę i Tatę a nie dwie mamuśki czy dwóch tatuśków. To że dzieci w "zwykłej" rodzinie czasami cierpią nie znaczy to że w rodzinie homo będzie lepiej. Akurat ten argument nie jest najlepszy.

    Ale to jest moje zdanie.

    Anonymous
    Guest
    #63844

    Dobra Zdarom. A co na przykład z rodzinami gdzie jeden z partnerów zmienił płeć? Też Twoim zdaniem nie mają prawa do adopcji? W końcu ta osoba na gruncie prawnym jest mężczyzną/kobietą chociaż się nim nie urodziła. Czy Twoim zdaniem taka para ma prawo do adopcji? Według DNA mozna to nazwac zwiążkiem homoseksualnym, ale tylko pod względem DNA.

    Eviva
    Participant
    #63845

    Hemrod, nie toleruję jedynie pewnych spraw, które są zalezne od ludzi - a opcja seksualna nie jest zależna:. W dodatku jest to sprawa glęboko prywatna.Dziecko powinno mieć normalną rodzinę? Matke, która je bije i ojca, który zalewa się na umór na przykład? jest wiele rzeczy, które powinny być, ale których nie ma i nie będzie. Powiedz te komunały dzieciom z sierocińca, których nikt nie chce, ciekawe, co Ci odpowiedzą. Przez kretyńskich urzędników, którzy myślą jak Ty, w Polsce nie to, że homoseksualna para, ale nawet "normalna", ale samotna osoba nie ma praktycznie szans na adopcję. Według Ciebie lepiej, by dzieciak gnił w sierocińcu? No to pewnie sam się tam nie wychowywałeś, bo wyraźnie nie wiesz, co mówisz.

    Zarathos
    Participant
    #63846

    Problem tkwi nie w homoseksualistach, a w będnym sposobie myslenia, utrwalonym przez wieki.

    A nowoczesne, naukowe społeczeństwo powinno być wolne od takich uprzedzeń? Cóż, Zuza właśnie podała, jak tolerancyjne jest społeczeństwo wobec osób o dziwnych preferencjach seksualnych. Traktuje ich jak czubków. O ile jestem w stanie, w pewnych granicach*, uznać, że pedofilię powinno się zwalczać, to już uznanie masochizmu czy fetyszyzmu za chorobę jest dla mnie przejawem typowo średniowiecznego sposobu myślenia: "Inni!!! Spalić ich!!!"

    Eviva małżeństwo i adopcja dla par homoseksualnych? Nie. Nie mam nic przeciw gejom i lesbijkom ale małżeństwo to już przesada.

    Dlaczego? Przecież to tylko nazwa prawnie usankcjonowanego związku dwojga ludzi (związku, do którego przystępują zazwyczaj za obopólną zgodą). Co prawda obecnie jest to "związek kobiety i mężczyzny", ale nie widzę powodu, dla którego nie można by uznać go za związek "dwojga dorosłych". Jaka byłaby różnica między takim specjalnym związkiem dla homoseksualistów, a heteroseksualnym małżeństwem? Poza nazwą?

    Co do adopcji przez pary homoseksualne, to nigdy nie rozumiałem jego przeciwników. Owszem, adoptowane dziecko byłoby wytykane palcami i pewnie miało ciężkie życie, przynajmniej na początku, ale z drugiej strony wybór między prawdziwym domem z homoseksualnymi rodzicami, a domem dziecka jest w zasadzie tylko jeden. I nie jest to dom dziecka.


    * - w pewnych granicach, bo nigdy nie rozumiałem, dlaczego za pedofilię karze się ludzi, którzy prześpią się z dzieciakiem który na dyskotece szukał przygód i łatwego zarobku. Nie powiecie mi, że 13-14 letnia dziewczyna, umalowana jak k***a pod latarnią która daje co ma (niekoniecznie najlepszego) w WCecie za kasę na nową szminkę nie wie co robi.

    Zuza
    Participant
    #63847

    Małżeństwo jako związek prawny - tak.Adopcja dzieci - nie. Nawet najszlachetniejsze charaktery i najlepsze chęci, poświęcenie - nic nie zmieni tego, że dziecko w trakcie rozwoju potrzebuje rodziców obojga płci, a tego para homoseksualna im nie zapewni. Owszem, sporo osób wychowywało się bez któregoś z rodziców i wiele z nich wyrosło na porządnych ludzi, ale gdy się ich pyta, zawsze czegoś w dzieciństwie (a niektórym również nadal) brakowało. Co do tego, że jest to lepsze niż sierociniec - tak, ale jednak jestem za usprawnieniem procedur adopcyjnych, zwłaszcza za ułatwieniem odbierania praw rodzicielskich (o ile dobrze pamiętam porzucony noworodek musi mieć wpierw ustaloną tożsamość, potem trzeba odszukać matkę, dać jej papiery do podpisania... kołomyja).Transwestyci - jeśli dokładna ocena psychologiczno-socjalna ustali, że dobrze funkcjonują w swojej przywróconej płci... już prędzej.Tyle teoretycznie. A w polskim społeczeństwie - nie dla obu grup. Nie naraziłabym świadomie dziecka na bycie zaszczutym w szkole czy na podwórku. Nie skazałabym go na pytanie od maleńkości "mamo/tato - dlaczego oni nas tak nienawidzą?". Od dorosłych jest dla mnie ważniejszy los dziecka.

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 36 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram