Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne PBEM - Sojusznicy Archiwum USS Excelsior Dziennik osobisty - Lt.jg. Wojciech Glonojad

Dziennik osobisty - Lt.jg. Wojciech Glonojad

Viewing 2 posts - 1 through 2 (of 2 total)
  • Author
    Posts
  • Admirał Małecki
    Participant
    #2388

    Pierwsze zadanie na USS Excelsior C.Po przybyciu i wyładowaniu swoich różności udałem się z Voirdem na mostek. W sumie dotarliśmy na czas na Excelsiora bo już na mostku zaczęła się jakaś ważna narada w sprawie przejścia przez mgławicę.Przedstawił swój pomysł oficer Operacyjny McSee. Jednak z jego pomysłem niezabardzo się zgadzał oficer Naukowy... w sumie chyba próbował obalić ten plan. W końcu wcisnęłem swój kit o zdalnie sterowanym promie co było adaptacją pomysłu oficera operacyjnego.Do pomocy przy tym zadaniu zgłosiła się szefowa ochrony, Unica.Po zakończeniu narady ja, Naukowy i Operacyjny wzięliśmy się za przerabianie promu do tego zadania. Po dość krótkim czasie wymyśliliśmy najlepszą alternatywę. Ja i Unica mieliśmy polecieć.No weszliśmy w mgławicę a ja z szefową ochrony wsiedliśmy w prom i wystartowaliśmy. Aż mnie korciło aby się uchlać i śmigać po pijaku przez mgławicę. Było dość "gorąco" tam dzięki wszelkiej maści kosmicznemu gruzowi. Ale jako wytrawny pilot kamikadze poradziłem sobie z tym i prom znalazł się po pewnym czasie już na krańcu mgławicy. Unica bardzo mi pomagała przy pilotarzu gdyż sam za bardzo w mgławicach nie orientowałem się więc najwięcej mi pomogła sprawdzając odczyty sensorów i ostrzegając mnie przed większymi "śmieciami". Jazda była niezła. Po zadokowaniu na statku wylazłem z promu i skierowalem się w stronę kwatery. Unica zaś udała się na mostek. Powiedziałem jej aby przekazała kapitanowi że muszę lekko odpocząć i będę w kwaterze przez conajmniej godzinę.I tak oto w sumie zakończył się mój pierwszy dzień na nowym orkęcie.PS: Niedługo opiszę przelot i moje udanie się do kwatery. Za jaki kolwiek dobry numer. Gampei!

    Admirał Małecki
    Participant
    #26685

    Po dotarciu do swojej kwatery na Excelsiorze postanowiłem rozpakować swoją graciarnię. Po rozwieszaniu po ścianach swojego uzbrojenia postanowiłem wypić troszeczkę ale przeszkodził mi w tym doktorek okrętu. Trudno... zgłosiłem się do lecznicy w pełnym rynsztunku wojownika. Doktorek walnął mi niezły morał ale chyba nie było tak źle.Po przejściu badań polazłem z powrotem do kwatery. Lekko się rozrzewniłem wspominając stare czasy ale że nie będąc słabizną co się rozrzewnia na długo walnąłem sobie jednego kielicha. Ach... Sake. Po pewnym czasie wpadł do mnie Operacyjny okrętu. Boni, jak pozwolił mi go nazywać. Pogadaliśmy sobie o broni ( szczególnie o tej co ja posiadałem ). Potem wpadliśmy złożyć wizytę kapitanowi w holodeku. Niebyło go tam więc wpadliśmy do mesy. Tam idąc za pomysłem Boniego zrobiłem numer. Przeprogramowałem replikator na produkcję kaktusów. Ale żeby nie wydało się na początku sam sobie zreplikowałem takowy jeden kaktus. Najgorzej jednak i częściowo najśmieszniej było gdy Naukowy, Wilga się dobrał do replikatora. Wykumał że to ja zrobiłem taki numer. Boni w międzyczasie zrobił dyskretny odwrót zostawiając mnie ale w sumie nie będę miał do niego urazy z tego powodu. Wilga po dotarciu do mnie 😉 walnął mi jeden czy dwa morały które i tak mnie nie ruszyły. Po tym wyszedłem z mesy zostawiając pod opieką Wilgi mój kaktus. W sumie to już zostawiłem ten kaktus Wildze na zawsze. Jak się pokłuje to mu na dobre wyjdzie.Potem poczekałem sobie pod turbowindą. Miałem coś pomyśleć ale zawiechy dostałem. Dopiero wyrwał mnie z tego Główny Inżynier Kovalsky. Gościu w sumie ok. Wpadliśmy do holodeku a ja ukazałem mu jedno z niewielu dobrodziejstw 20 wieku które ja lubiłem. Miał przejażdżkę swego życia w starym dwupłatowcu. Po tym każdy się rozszedł w swoją stronę.

Viewing 2 posts - 1 through 2 (of 2 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram