Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Polityka Czy powstaną Europejskie Siły Zbrojne?

Czy powstaną Europejskie Siły Zbrojne?

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 94 total)
  • Author
    Posts
  • Galactica
    Participant
    #5256

    Jak myślicie czy powstaną ESZ? Z tego co słyszałem to Polska z Francją chciały coś takiego zrobić. Takie Siły by się przydały. Mamy dość silnego sąsiada na Wschodzie a poza tym sprawa międzynarodowego terroryzmu. Europa jest narażona na ataki terroru. No i pozostaje kwestia Awganistanu ale to sprawa NATO chociaż...... Jestem ciekaw waszego zdania na ten temat.

    Erixin
    Participant
    #82918

    Pewne jest to że taka europejska armia, zwiększyła by siłę polityczną całej EU. Mam wrażenie że niektórym krajom w sąsiedztwie EU, a nawet USA nie jest na rękę silna zjednoczona EU posiadająca własną armię.

    Galactica
    Participant
    #82921

    Mam nadzieje że powstanie jak najszybciej i Polska odegra w niej ważną role.

    Romek 63
    Participant
    #85326

    Mam nadzieje że powstanie jak najszybciej i Polska odegra w niej ważną role.

    Mam taką samą nadzieję :yes: Póki co to Francja i Niemcy kładą największy nacisk na tworzenie wspólnych sił zbrojnych. Jeśli Polska by ich w tym silnie poparła to pewnie moglibyśmy liczyć na kluczowe dowódcze stanowiska w przyszłej europejskiej armii !

    Galactica
    Participant
    #85341

    Polska jest najwiękrzym obok Francji orędownikiem powstania takowych sił. Niemcy to tak mniej nie mówiąc o reszcie. Wspólne zagrożenie i wszyscy się zgodzą.

    Romek 63
    Participant
    #92547

    Francusko-brytyjskie lotniskowce? Czyżby początek europejskich morskich sił zbrojnych ?

    http://www.altair.com.pl/start-5002

    Dołączona grafika

    Lo'Rel
    Participant
    #92553

    Mam nadzieje że powstanie jak najszybciej i Polska odegra w niej ważną role.

    Nie wiem po co. I kto miałby na nas napadać? Ataki terrorystyczne? Po 11 września tylko dużo się o tym mówi, a ataki są rzadkością. Owszem, Londyn, Madryt, to wstrząsające wydarzenia, ale jednak rzadkie. Zatem po co? UE jeśli chce być silna, powinna iść w siłę gospodarczą, nie militarną. USA jest sojusznikiem. Rosja? Po co miała by atakować Europę? Afganistan, to przeżytek, nie jest żadnym zagrożeniem, a z tym jakie jest teraz doskonale poradzi sobie NATO.

    Jamjumetley
    Participant
    #92558

    @Romek 63

    Wielka Brytania - niegdyś potęga na morzach - ogranicza ilość lotniskowców. Smutne. Pamiętam jak do Gdyni zawinął HMS Invincible. Można było zwiedzać pokład, zrobić sobie zdjęcie z Harrierem, przymierzyć kask pilota, kupić jakieś pamiątki. Straszne kolejki były. Kilka godzin się stało. Ach, wspomnienia...

    Dołączona grafika

    Prawda, że piękna? 😉

    Nie wiem, czy jest sens tworzenia europejskiego wojska. Jak napisał Lo'Rel - UE niech się zajmie sprawami gospodarczymi. Sojusz militarny, to NATO. Nie widzę potrzeby mnożenia instytucji.

    Romek 63
    Participant
    #92575

    Zatem po co? UE jeśli chce być silna, powinna iść w siłę gospodarczą, nie militarną. USA jest sojusznikiem. Rosja? Po co miała by atakować Europę?

    Nie wiem czy dokładnie przeczytałeś artykuł. Posiadanie wspólnych lotniskowców ma na celu zmniejszenie liczby lotniskowców w UE a nie zwiększenie. Chodzi o to by bronić się tańszym kosztem. Tak USA jest sojusznikiem ale być może tylko do czasu dopóki maja z UE wspólne interesy. Niestety rozbieżności między USA a UE narastają. Po drugie Rosja nam nie grozi dopóki USA nas wspierają a UE ma więcej lotniskowców niż Rosja, jednak trzeba te lotniskowce mieć bo nie wiadomo kiedy wsparcie USA może się skończyć. Poza tym Chiny budują 2 lotniskowce i w planach mają kolejne, a to też trzeba wziąć pod uwagę na przyszłość, bo lotniskowca nawet w 3 lata nie da rady zbudować. Potrzeba na to 5-7 i można nie zdążyć jeśli będzie potrzeba jego posiadania.

    Silver Phoenix
    Participant
    #92577

    Współpraca w dziedzinie wojskowości między państwami europejskimi istnieje od dłuższego czasu. Wystarczy wspomnieć projekt transportowego Airbusa bądź Eurofightera. Jak widać, samo dogadanie się nie stanowi problemu.Jeśli chodzi o europejskie siły zbrojne... Jestem sceptykiem. Spora część krajów Europy działa już w strukturach NATO. Kolejny sojusz byłby tylko dublowaniem stanowisk i przydziałów. Poza tym - popatrzmy sobie choćby na Polskę. Naprawdę sądzicie, że stać byłoby nas na wywiązywanie się ze zobowiązań wobec NATO jak i UE? Ze stutysięcznym wojskiem zawodowym, chronicznymi brakami pieniędzy, sypiącą się flotą? Romek - przytoczyłeś artykuł ze strony wydawcy RAPORTU. W ubiegłomiesięcznym numerze można było przeczytać prognozy dla polskiej marynarki wojennej. Nie są wesołe. I wcale się nie dziwię, patrząc choćby na postępy w budowie Gawrona. Ciekawe, z czym mielibyśmy wejść do kolejnego sojuszu... Z chęciami?Europejskie lotniskowce... Po co? Wielką Brytanię rozumiem, musi mieć możliwość choćby reagowania w przypadku ewentualnej drugiej wojny o Falklandy. Francję mniej, no ale niech tam. Ale reszta Europy? Czy zamierzamy kogoś atakować? Bo jeśli nie, to nie bardzo widzę sens budowy takich jednostek. W Europie lotnisk nie brakuje, myśliwce dolecą, gdzie trzeba.Jak na razie lotniskowce przydają się najbardziej USA - z prozaicznego powodu. Wojska USA operują często z dala od baz lądowych, bez lotniskowców nie miałyby szans na szybkie wsparcie powietrzne. A dziś jest to konieczność. Poza tym Amerykanie wzięli na siebie rolę "żandarmów świata " - w ich przypadku posiadanie kilku grup uderzeniowych to mus. Ale nie w przypadku Europejczyków...Już widzę przepychanki, kto ma ile płacić na sojusz i kto jakie jednostki ma dać :DWsparcie USA... Widział ktoś kiedyś lotniskowiec klasy Nimitz na Bałtyku? Bo ja sobie nie przypominam. O jakim więc wsparciu mowa? W przypadku chryi Amerykanie nawet nie wyślą lotniskowca w pobliże Rosji - za duże ryzyko.Zamiast eurolotniskowców lepsze byłyby okręty podwodne.

    Romek 63
    Participant
    #92580

    Prawdę mówiąc to bardziej widzę potrzebę posiadania przez UE jednego centralnego dowództwa niż wspólnych jednostek bojowych. Aczkolwiek takie wspólne dowództwo pewnie by się przyczyniło do obniżki kosztów zakupu uzbrojenia bo plany zapotrzebowania i zamówienia można by robić w większej skali. No i właśnie także ta kwestia posiadania militarnej przeciwwagi dla Chin, Rosji, a nawet USA - bo wcale nie wiadomo czy za np. 20 lat USA nadal będą wspierać militarnie i politycznie UE. Nie byłbym tego taki pewny 😛 A jeśli nawet będą wspierać to tylko pod warunkiem że UE będzie wspierać interesy USA. A mi się nie do końca podobają te interwencje UE w Iraku i Afganistanie robione pod naciskiem USA. Kto wie czy teraz nie wciągną nas w wojnę z Iranem albo KRLD za świadczenie tej militarnej osłony dla UE.

    Silver Phoenix
    Participant
    #92581

    Prawdę mówiąc to bardziej widzę potrzebę posiadania przez UE jednego centralnego dowództwa niż wspólnych jednostek bojowych.

    Międzynarodowy zespół przeciwminowy radzi sobie całkiem dobrze 🙂 Mieszane składy z kolei sprzyjają integracji oraz sprawniejszemu wypracowaniu wspólnej taktyki. Nie ma niedomówień, każdy wie, co do niego należy.

    Nawiasem mówiąc, mamy na tym polu niejakie doświadczenie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Litewsko-Pols...5%82_Pokojowych

    Ale jak na razie to wszystko oczywiście mrzonki 🙂

    No i właśnie także ta kwestia posiadania militarnej przeciwwagi dla Chin, Rosji, a nawet USA - bo wcale nie wiadomo czy za np. 20 lat USA nadal będą wspierać militarnie i politycznie UE.

    Chiny jak na razie nie mają powodów, by napadać na Europę. Za duży rynek zbytu 😉 Prędzej wezmą się za łby z Rosją.

    Rosja - niedźwiedź zawsze groźny, ale faktem jest, że stracił nieco kłów i pazurów: siły pancerne, imponująca niegdyś flota - to wszystko zdrowo dostało w kość po rozpadzie ZSRR. Nowe konstrukcje napotykają problemy (rakieta Buława, brak pieniędzy na budowę OP najnowszej klasy), taktyka walki rodem z lat osiemdziesiątych (vide konflikt w Gruzji)... Inna sprawa, że nakryliby nas czapkami. Ale po co mają nas atakować? Wystarczy gaz przykręcić.

    Co do USA - na pewno nie będą. Przynajmniej nie w takim stopniu. Amerykanie już i tak za dużo wydają na armię. Właśnie obcinają zamówienia (między innymi na F-22), prawdopodobnie skasują program Ospreya...

    Będą musieli skupić się na sobie.

    Tyle tylko, że najprawdopodobniej położą łapę na naszym gazie z łupków 😉 I w dobrze pojętym swoim interesie zafundują nam gazoport oraz co najmniej kilka baz 😆 Nie mamy się więc czym martwić 😀

    A mi się nie do końca podobają te interwencje UE w Iraku i Afganistanie robione pod naciskiem USA. Kto wie czy teraz nie wciągną nas w wojnę z Iranem albo KRLD za świadczenie tej militarnej osłony dla UE.

    Tutaj się zgadzamy. Zbyt dużo wkładamy, zbyt dużo tracimy.

    A zysk niewielki.

    Lo'Rel
    Participant
    #92584

    Zysk niewielki, właśnie. Zatem tworzenie dodatkowych struktur wojskowych nie ma żadnego sensu. Poza tym, Europa chyba jeszcze nigdy nie była tak spokojnym, bezpiecznym i pokojowo nastawionym do siebie kontynentem jak teraz. Romek, wypowiadałem się odnośnie do wcześniejszych postów, akurat na temat lotniskowców nie zabierałem zdania. Ale tutaj jest ono podobne jak zdanie Silvera. Na potrzeby europejskie lotniska zdecydowanie wystarczą.

    Romek 63
    Participant
    #92591

    Odpowiem wam jednym przykładem mówiącym o tym jak zostały podbite greckie miasta-państwa. Ich przywódcy zawsze uważali że nie ma sensu się jednoczyć w jedno państwo z jedną armią bo póki co jest bezpiecznie, a w razie zagrożenia z zewnątrz to będą sobie pomagać i wspólnymi siłami pokonają wroga. Niestety gdy przyszło co do czego i zagroziło im imperium rzymskie to nie potrafili się zdecydowanie zjednoczyć i na tym ich niepodległość skończyła się. Tak samo może być z UE bez własnej armii.

    Silver Phoenix
    Participant
    #92598

    Po pierwsze - prawie każde państwo europejskie jakąś armię posiada. Lepiej lub gorzej uzbrojoną, ale posiada.

    Po drugie - nie zawsze cele polityczne każdego państwa Europy muszą być zbieżne z innymi. Ten problem wypłynął już przy okazji rozmów brytyjsko-francuskich na temat wspólnego użytkowania lotniskowców. Co dobre dla Wielkiej Brytanii, nie musi być dobre dla Francji. I odwrotnie. Poza tym zawsze może być moment, gdy obaj beneficjenci będą potrzebowali lotniskowców w tej samej chwili - tyle, że w zupełnie innych rejonach świata. Co wtedy?

    Po trzecie - aby być zaatakowanym, trzeba mieć coś, czego chcieliby inni. Co niby takiego jest u nas, czego chciałaby Rosja (Chiny za daleko, ich się nie trzeba obawiać)? Szynka? Wódka? Zegarki? Nie te czasy...

    Zresztą o ile kojarzę, rzymska taktyka nie miała sobie równych w owej epoce. Nic dziwnego, że podbili greckie polis.

    Po czwarte - ONZ, NATO... Obie organizacje cechują się sporą liczbą członków, dużymi problemami z jednomyślnością oraz nielichą inercją 😛 Potrzeba nam kolejnego tworu o wyżej wymienionych cechach? W razie problemów z Rosją to my dostaniemy pierwsi w skórę, zaś sojusznicy będą debatować trzy dni, czy to aby na pewno agresja. Powiem więcej... Biorąc za przykład Falklandy. Jak dobrze wiemy, wyspy te są przedmiotem sporu między Wielką Brytanią a Argentyną. W latach '80-tych Argentyńczycy próbowali je zaanektować. Bez powodzenia. Dziś brytyjskie siły zbrojne są okrojone, ich zdolność do podjęcia akcji w tak oddalonym od Imperium rejonie zmalała... A Argentyna się zbroi. Polecam artykulik: http://www.ops.mil.pl/op/wspolczesne_op/?aid=330 Anglicy będą mieli wkrótce problem z obroną własnych włości, gdzież liczyć na ich pomoc...

    To tylko przykład.

    Po piąte w końcu... Były trzy rozbiory Polski. Cztery, jeśli wziąć pod uwagę ZSRR. Polska istnieje nadal, zaborcy się rozpadli 😉 To tak jako ostrzeżenie dla potencjalnego agresora... 😉

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 94 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram