Forum Fantastyka Star Trek Borg czy Dominium ?

Borg czy Dominium ?

Viewing 15 posts - 61 through 75 (of 77 total)
  • Author
    Posts
  • cinus
    Participant
    #68820

    Nie koniecznie. Dominium ma kilka atutów, których TE nie miało. Genetyczne uwarunkowanie Vorta i kontrola nad Jem'Hadar dają im spore pole do popisu, przemiany nie muszą być szybkie i kto jak kto, ale Zmienni by o tym wiedzieli. Ważne jest tylko, by zauważyli potrzebę takich zmian.

    I. Thorne
    Participant
    #68836

    Dominium nie upadnie, raczej bardziej "zdemokratyzuje się" tak jak Chiny. Podbite narody dostana większą autonomię, ale na takie rzeczy jak własna polityka zagraniczna czy kontrola nad armią będzie nie do pomyslenia.

    Torpedy transfazowe da się skopiować z całą pewnością. Podobnie, Federacja otrzymała dostęp do slipstream, jako jedyne mocarstwo w kwadrancie Alfa może pokonać barierę WARP.

    Bo co do możliwości kopiowania to nie ma wątpliwości, że można to zrobić nawet w polowych warunkach - w końcu Voyager na poczekaniu wyprodukował generatory pancerza i torpedy transfazowe - na promie na pewno nie było pełnowymiarowych torped w odpowiedniej ilości i generatorów.

    Raczej chodziło mi o to, że przyleciał Voyager, a tu nagle torpedy, pancerz ablacyjny i cały opis technologii w komputerze cudownie zniknął.

    Napęd sleepstrem to prawdziwe osiągnięcie Voyagera. Dzieki temu okręty naukowe będa mogły dotrzeć do takich miejsc, gdzie normalnie by leciały lata. A konkurencja prędziej czy później i to dorwie, wywiad nie śpi.

    Romulanie - mówienie o ich stratach wydaje się śmieszne. Dominium preferowało ataki typu kamikadze - jeden myśliwiec uderza w BoP - BoP w drzazgach. Myśliwiec uderza w Warbirda - Warbird w drzazgach. Kto ponosi stosunkowo większą stratę? Mówiąc o stratach Romulan musimy pamiętać, że ich flota opiera się na krążownikach, nie zaś jak u innych, na mgławicach mniejszych okrętów. Dla Romulan strata choćby 200-300 okrętów była by ogromna

    Romulanie przegrali całkiem sporo - doświadczone załogi. Oni nie mają małych i średnich okrętów i w walkach brały udział tylko odpowiedniki Federacyjnych Galaxy. Strata każdego to znacznie więcej niż strata paru nawet Mirand czy Excelsiorów. Pokłosie wojny (bunty Remańskie) też raczej im na zdrowie nie wyszły.

    Z Romulanami macie, niestety problem taki sam jak większość trekkerów. Uważacie, że jeśli na ekranie pokazano tylko Warbirdy to innych jednostek nie ma co jest po prostu głupotą. Klas musi być o wiele więcej, tylko leniwi twórcy poprzestali na D'deridexach. Bo co innego pokazano? Prom, D7 i BoP z 2267. Nic innego na pewno nie ma?

    Federacja juz myślała o zielonym zagrożeniu 🙂 w czasie wojny. Bo i po co S31 bawiła się w zabawę na Romulusie w czasie konferencji? Całkiem się napracowała by wsadzić swego szpiega w szeregi rządu.

    Problemem po Shinzonie jest brak senatu, a przynajmniej jego części. Bo czy senat potężnego państwa ma tylko kilkunastu członków? Zależy jak zachowa się reszta, czy zaczną walczyc o wpływy całkiem ostro czy się zjednoczą w przygotowaniach do wojny z największym wrogiem czyli Federacją.

    A strata 200 statków to dla żadnej stron nie jest duża. Imperia mają setki światów i tysiące statków. Tak samo załogi, marynarka składa się z milionów członków. Zauważcie, że jeszcze za czasów TNG dymili, gdy się jeden statek rozpadł, a pierwsza poważne bitwy z DS9 straty szły już na setki. Zaś któraś tam Kasta na Serpedion V miała swoją bazę i pół miliona żołnierzy. Całkiem sporo.

    Bardziej bolesna straty to okupacja planet. I Dominium nie okupowało tylko Benzaru i Betazed. To są ważne światy i rasy z nich się wywodzące miały dużo do powiedzenia. W Iraku wspominano o Basrze czy Bagdadzie. Ktoś wspominał o wioskach czy miasteczkach? Tak samo nikt nie wspominał o koloniach gdzie żyło kilkanascie tysięcy kolonistów.

    Breenowie to wielka niewiadomo i to jest zagrożenie. Nic z grubsza nie wiadomo o nich, dobrze ukrywają swe sekrety. I po raz kolejny muszę rozwiać mit. Większość wie jak wygląda Breen pod pancerzem, a przynajmniej żołnierze. Bo czy to trudne złapać jakiegoś przedstawiciela ich agtunku, zabić i zrobić sekcję zwłok???

    Zarathos
    Participant
    #68862

    Raczej chodziło mi o to, że przyleciał Voyager, a tu nagle torpedy, pancerz ablacyjny i cały opis technologii w komputerze cudownie zniknął.

    Posiadanie podstawą własności. Dane z kompa nie są konieczne, skoro na pancerzy siedzi -naście działających generatorów, a w wyrzutniach torpedy transfazowe. A biorąc pod uwagę niewielką różnicę w czasie (20 lat do 2400) to ich skopiowanie nie byłoby problemem. Jeżeli zdecydowano się ich niekopiować (a tego nie wiemy - E-E ich nie miał, ale może nie trafił w tym czasie do doku, żeby mu je zamontowano).

    Napęd sleepstrem to prawdziwe osiągnięcie Voyagera. Dzieki temu okręty naukowe będa mogły dotrzeć do takich miejsc, gdzie normalnie by leciały lata. A konkurencja prędziej czy później i to dorwie, wywiad nie śpi.

    O ile się nie mylę oryginalny napęd był zbyt silny dla okrętów Federacji (naruszał strukturę kadłuba), a Voyagerowa kopia nie do wykorzystania przez okręty Federacji ze względu na zbyt słabe komputery. Co prawda od czasów zniknięcia Voyagera pewnie trochę się w kwestii kompów ruszyło, ale nie sądzę, że aż tyle. Większe nadzieje wiązałbym z (uszkodzonymi, bo uszkodzonymi, ale zawsze) węzłami transwarp Borga.

    Z Romulanami macie, niestety problem taki sam jak większość trekkerów. Uważacie, że jeśli na ekranie pokazano tylko Warbirdy to innych jednostek nie ma co jest po prostu głupotą. Klas musi być o wiele więcej, tylko leniwi twórcy poprzestali na D'deridexach. Bo co innego pokazano? Prom, D7 i BoP z 2267. Nic innego na pewno nie ma?

    Nie byłoby w tym nic dziwnego. Federacja przez długi czas zadowalała się jednym typem okrętów "ogólnych" (Constitution), dopiero późny TOS i rozrost Federacji sprawił, że zaczęto budować wyspecjalizowane okręty. Wcześniej "mała" Federacja miała tak jak Romulanie: jedną klasę dużych, wielozadaniowych okrętów.

    W końcu wiadomo, że Romulanie wykorzystują Warbirdy nawet do zadań transportowych (tak jak Federacja w TOS wykorzystywała Constitution).

    Federacja juz myślała o zielonym zagrożeniu 🙂  w czasie wojny. Bo i po co S31 bawiła się w zabawę na Romulusie w czasie konferencji? Całkiem się napracowała by wsadzić swego szpiega w szeregi rządu.

    Jak sądzę Federacja "myślała" o Romulanach od chwili wygranej wojny. Co prawda oficjalne kontakty zanikły na naście lat, ale szpiedzy, jak było widać w TNG, pracowali.

    Problemem po Shinzonie jest brak senatu, a przynajmniej jego części. Bo czy senat potężnego państwa ma tylko kilkunastu członków? Zależy jak zachowa się reszta, czy zaczną walczyc o wpływy całkiem ostro czy się zjednoczą w przygotowaniach do wojny z największym wrogiem czyli Federacją.

    Nie wiadomo, jak duże jest Imperium. To raz. A dwa - klingońska Wysoka Rada jest najlepszym przykładem tego, że kilkunastu wystarczy. Poza tym nie bierzesz pod uwagę tego, że nie wiemy jak rozwijała się sytuacja na Remusie i w ogóle w Imperium po Nemezis. Mogło się wszystko uspokoić, mogło dojść do wojny domowej. Dekapitacja rządu to bardzo poważny problem.

    Bardziej bolesna straty to okupacja planet. I Dominium nie okupowało tylko Benzaru i Betazed. To są ważne światy i rasy z nich się wywodzące miały dużo do powiedzenia. W Iraku wspominano o Basrze czy Bagdadzie. Ktoś wspominał o wioskach czy miasteczkach? Tak samo nikt nie wspominał o koloniach gdzie żyło kilkanascie tysięcy kolonistów.

    Benzar i Betazed to strategiczne światy o wielomilardowej populacji, z centrami przemysłowymi, stoczniami etc. W czasie wojny nikogo nie obejdzie zajęcie przez obce wojska Pipidówki Dolnej (chyba, że leży ona w strategicznym miejscu), ale zajęcie Łodzi czy Krakowa już jak najbardziej. Okupacja "hipisowskich" planet nie była ani zagrożeniem, ani wielką bolączką dla Federacji. Takie kolonie w zasadzie nic nie wnosiły do potencjału militarnego UFP. Politycznie to rzecz jasna było zdecydowanie bolesne, ale militarnie czy gospodarczo? Wolne żarty.

    Krusty
    Participant
    #68863

    I. Thorne z całym szacunkiem, ale Romulanie naprawdę opierali swoją siłę na Warbirdach, widać i słychać to w TNG w DS9 i Nemesis gdzie pojawia się Valdore(i nawet jest odpowiedni komentarz) ich odpowiednik Akir(jak dla mnie ten okręt był prawdziwym federacyjnym asem w rękawie razem z Defiant).

    I. Thorne
    Participant
    #68866

    Taaa, nie mają też też floty handlowej bo nie widać było ich transportowców :>Bez jaj. To jesli gdzies się rozbił prom to co wysyłali na pomoc? Warbirda???

    Silver Phoenix
    Participant
    #68868

    Nie, scouta z "The Defector" 😛

    Krusty
    Participant
    zdarom
    Participant
    #68882

    Breenowie to wielka niewiadomo i to jest zagrożenie. Nic z grubsza nie wiadomo o nich, dobrze ukrywają swe sekrety. I po raz kolejny muszę rozwiać mit. Większość wie jak wygląda Breen pod pancerzem, a przynajmniej żołnierze. Bo czy to trudne złapać jakiegoś przedstawiciela ich agtunku, zabić i zrobić sekcję zwłok???

    Z tego co zauważyłem w DS9 to nie bardzo wiadomo jak Breenowie wyglądają, bo przecież gdy Worf i Ezri byli przez nich więzieni to zastanawiali się jak oni mogą wyglądać, a z drugiej strony gdy Kira Nerys i Gul Dukat ratowali Ziyal i kilku bajoran to jednego zabili i włożyli jego zbroje ( czy co on tam miał na sobie).To takie małe sprzeczności o Breenach. Ale szkoda że nigdy ich nie pokazano.

    Match
    Participant
    #68883

    o takie małe sprzeczności o Breenach. Ale szkoda że nigdy ich nie pokazano.

    Moim zdaniem wręcz przeciwnie, bardzo dobrze, że ich nie pokazano, właśnie między innymi dlatego są tak wielką niewiadomą, nie wiemy o nich w zasadzie nic, poza tym, że istnieją.

    zdarom
    Participant
    #68884

    To tak jakby pisać o ludziach żyjących wokół nas. Wiemy że są ale dokładniej to nic nie wiadomo, Każdy przed każym kogoś gra i ... dalej nic nie wiemy. Tak z drugiej strony to patrząc na kształt ich zbroi to Breenowie bardzo przypominają Gorn (wie ktoś jak to się odmienia czy są jak borg, "nieodmienialni"). ;]

    Tsalex
    Participant
    #70873

    Zdecydowanie BORG dlaczego ??Bezwzględni, traktują inne gatunki jako surowiec, sieją groze, a do tego ta asymilacja całych gatunków, ciągle się doskonalą. Borg już podbijał delte gdy ludzie na ziemi nie odkryli ameryki., więc musza mieć tysiące okrętów i tryliony członów i ciągle się ta liczba zwiększa.Są potęgą mimo że Jaynway ich całkiem nieźle uszkodziła to i tak pewnie mają inne bazy i dalej będą siać spustoszenie w delcie, a za jakiś czas się odrodzą i znowu zaatakują federacj. Do tego te ich fantastyczne powitanie.Zastanawia mnie to dlaczego Borg wysyłał zawsze tylko jeden sześcian do walki z federacją ?? jakby nie mógł więcej.Dominium też było ciekawe, podbili całą gamme więc przeciwnik groźniejszy od Borg, do tego zmienni, Vorta i Jem Hadar. Dominium to lepsza perspektywa dla przeciwnika, zawsze można podpisać pokój i żyć w niewoli, ale normalnie, a nie jak u Borga zostać maszyną bez uczuć.

    zdarom
    Participant
    #70906

    Zastanawia mnie to dlaczego Borg wysyłał zawsze tylko jeden sześcian do walki z federacją ?? jakby nie mógł więcej.

    Dokładnie. To jest ciekawe bo wystarczyłyby 2 ostatecznie 3 sześciany (wojenne czy jak one się tam nazywały, te opancerzone) i po federacji, nie ma co zbierać.

    Gorlim
    Participant
    #71098

    Z tego co pamiętam pierwsze spotkanie z Borg - jeden by zupełnie wystarczył.A co do pytania głównego - zdecydowanie Borg...Pamiętam jak widziałem pierwszy odcinek TNG w którym się pojawili - autentycznie się bałem. Czuło się te emocje. Wiele lat póżniej, jak jeden z odcinkow VOY skonczyl sie krotka informacją, że to jest Borg... dostałem gęsiej skórki na całym ciele 🙂 Moim zdaniem Borg to jedyny prawdziwy przeciwnik Federacji - z cala reszta można próbować się dogadać, negocjować... z Borgiem nie.. (wiem wiem, Janeway niby się udało - ale nie oszukujmy się, każdy wiedział czym to się skończy).W kazdym razie dla mnie osobiście Dominium bylo zawsze jakieś takie bezpłciowe. Nic ich nie interesowało, chcieli siedzieć w tej swojej zupie w spokoju i tyle.Szczerze mówiąc wolałbym pytanie Borg czy Vidianie... z jednej strony mechaniczne istoty, z drugiej chyba najbardziej tragiczna rasa w całym świecie Star Trek - moim zdaniem rewelacyjny pomysł. No i w sumie podobnie działali - Borg zabierał całe ciało, a Vidianie części.

    Flashbones
    Participant
    #71209

    A co do pytania głównego - zdecydowanie Borg...

    Pamiętam jak widziałem pierwszy odcinek TNG w którym się pojawili - autentycznie się bałem. Czuło się te emocje. Wiele lat póżniej, jak jeden z odcinkow VOY skonczyl sie krotka informacją, że to jest Borg... dostałem gęsiej skórki na całym ciele 🙂

    Tak Borg jak tylko się pojawił to odrazu siał postrach i jak się pierwszy raz oglądało to można było się naprawde wystraszyć. Największym plusem Borga jest to że gdzie tylko się pojawiał każdy gatunek drżał ze strachu, tylko ci z płynnej substancji całkiem mocno Borga przycisneli i gdyby nie Voyager pewnie byłoby po Borgu.

    Mam nadzieje, że jeszcze Borg pojawi sie w nowym serialu, jak jakiś powstanie.

    Toreth
    Participant
    #71210

    W pytaniu powinno chyba raczej być "który gorszy"? 😉 Albo lepiej i jednoznacznie "paskudniejszy" ;)Borg są bardziej przerażający, bo z Dominion od biedy można pertraktować i usiłować się układać, a z Borg... "negotiations are irrelevant" i po ptokach.

Viewing 15 posts - 61 through 75 (of 77 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram