Forum Fantastyka Star Trek A co z postacją "Q"?

A co z postacją "Q"?

Viewing 15 posts - 31 through 45 (of 70 total)
  • Author
    Posts
  • Smok Eustachy
    Participant
    #246759

    Nie wiem czy Q mają cycki ale Kaśka miała.

    Q__
    Participant
    #246760

    No miała, miała (tu zreszta przypominają się kosmate fanowskie interpretacje robiące z niej dominę czy kochankę Seven), ale czy części ciała, które pająki uznają za wabik erotyczny są atrakcyjne dla nas? albo ptasie szaty godowe?

    Pleiades
    Participant
    #246762

    ale czy części ciała, które pająki uznają za wabik erotyczny są atrakcyjne dla nas? albo ptasie szaty godowe?

    A może to była miłość platoniczna?

    Nie wiem czy Q mają cycki ale Kaśka miała.

    Pamiętaj, że była żeńska Q, z którą, ostatecznie, "nasz" spłodził potomka.

    Dreamweb
    Participant
    #246764

    tu zreszta przypominają się kosmate fanowskie interpretacje robiące z niej dominę czy kochankę Seven

    Te slashfiki Janeway/Seven są o tyle zabawne, że w rzeczywistości aktorki za sobą nie przepadały... Choć ponoć teraz się to zmieniło (może dlatego że - dla bezpieczeństwa - obsadzili je w osobnych serialach 🙂 ).

    Q__
    Participant
    #246767

    A może to była miłość platoniczna?

    Na czym bazująca przy takiej różnicy potencjałów intelektualnych?

    Pamiętaj, że była żeńska Q, z którą, ostatecznie, "nasz" spłodził potomka.

    W/w ptaki i pająki też dzielą się zasadniczo na dwie płcie biologiczne i mogą posiadać potomstwo...

    Pleiades
    Participant
    #246769

    Te slashfiki Janeway/Seven są o tyle zabawne, że w rzeczywistości aktorki za sobą nie przepadały... Choć ponoć teraz się to zmieniło (może dlatego że - dla bezpieczeństwa - obsadzili je w osobnych serialach 🙂 ).

    Naprawdę?? A taka chemia między nimi jest na ekranie...
    Pairingu Janeway/Seven kompletnie nie rozumiem, to jakaś chora wyobraźnia twórców. Zawsze uważałam, że Kaśka mentorowała Seven, owszem kochała ją, ale to były zdecydowanie relacje matka-córka (tak jak Picard i Data mają relacje ojciec-syn).

    Trochę odeszliśmy od tematu...

    Na czym bazująca przy takiej różnicy potencjałów intelektualnych?

    A Ty dalej o tym intelekcie... Z tego co widzieliśmy, nasz Q jest takim dużym dzieckiem. Poza tym doświadczył bycia człowiekiem, zniżył się do ludzkiego poziomu, przynajmniej na jakiś czas. Mógł bardziej zrozumieć ludzi. Stąd jego zauroczenie Kasieńką.
    Poza tym mówię, to mogła być miłość platoniczna. Jeśli chodzi o poziom intelektualny, to może Twoje porównanie parę postów wyżej było w pewnym sensie trafne. Ja na przykład kocham moje koty. Bardzo.

    W/w ptaki i pająki też dzielą się zasadniczo na dwie płcie biologiczne i mogą posiadać potomstwo...

    Nie wiemy, jak wyglądają Q naprawdę, ale w chwili płodzenia potomka przybrali postać ludzką. Tak więc tak, żeńska Q miała cycki 😉

    Q__
    Participant
    #246770

    A Ty dalej o tym intelekcie...

    Owszem, bo pewnych przepaści intelektualnych (np. między człowiekiem a mrówką) się nie przeskoczy.

    Z tego co widzieliśmy, nasz Q jest takim dużym dzieckiem.

    Po pierwsze: zobaczyliśmy to, co chciał nam pokazać. Po drugie: stać go na takie zachowanie, że tak powiem, jest (prawie) wszechmocny, może robić co chce. Nie zależy mu na tym jak będzie odbierany przez mniej potężne gatunki. Zresztą - by pozostać przy użytej już analogii - czy myrmekolog zastanawia się jak wypada w oczach obiektów swoich badań, albo czy grając w gry komputerowe silimy się na savoir vivre względem NPC-ów?

    Poza tym doświadczył bycia człowiekiem, zniżył się do ludzkiego poziomu, przynajmniej na jakiś czas. Mógł bardziej zrozumieć ludzi. Stąd jego zauroczenie Kasieńką.

    Czy - gdybyś mogła zmienić się w gołębicę - widziałabyś, odzyskawszy ludzką postać, w gołębiach obiekty erotyczne?

    Ja na przykład kocham moje koty. Bardzo.

    Ja swoje też, a jednak nie postrzegam ich jako - nawet potencjalnych - partnerów.

    Nie wiemy, jak wyglądają Q naprawdę, ale w chwili płodzenia potomka przybrali postać ludzką. Tak więc tak, żeńska Q miała cycki 😉

    Voyageryzm 😉 .

    Dreamweb
    Participant
    #246772

    Naprawdę?? A taka chemia między nimi jest na ekranie...

    Kłóciły się. Do tego stopnia, że Harry Kim jak to wspominał po latach, to płakał. 🙂

    Płacz koło 6 minuty...
    Ale warto zauważyć, że Jeri Ryan pomimo tego na początku tej rozmowy przyznaje, że sceny między nią a Mulgrew wyszły świetnie.

    Pleiades
    Participant
    #246773

    Owszem, bo pewnych przepaści intelektualnych (np. między człowiekiem a mrówką) się nie przeskoczy.

    Ale już z kotem, a tym bardziej krukiem, już sobie pogadasz i łatwiej je zrozumieć 😉

    Po pierwsze: zobaczyliśmy to, co chciał nam pokazać.

    Tylko że on się bawił w piaskownicy zwanej wszechświatem nie dla poklasku czy widzów (nikt go w większości przypadków nie obserwował), tylko dla siebie, dla po prostu dobrej rozrywki. Jak nudzące się dziecko. Za to zresztą wyleciał z Kontinuum

    albo czy grając w gry komputerowe silimy się na savoir vivre względem NPC-ów?

    Ja bardzo szanuję NPCów i często się zastanawiam, co sobie o mnie by pomyśleli, dlatego ich nie dręczę i jestem dla nich zawsze grzeczna. A o moje Simy to dbam w ogóle ze wzmożoną siłą, żeby im się nic złego nie stało.

    Czy - gdybyś mogła zmienić się w gołębicę - widziałabyś, odzyskawszy ludzką postać, w gołębiach obiekty erotyczne?

    Ale my zaczęliśmy ten wątek w kontekście miłości platonicznej. I tak, zapewne, jak bym była gołębicą i kochała jakiegoś gołębia, to pewnie po przemianie w człowieka nadal bym go kochała. Oczywiście platonicznie.

    Ja swoje też, a jednak nie postrzegam ich jako - nawet potencjalnych - partnerów.

    Zdziwiłbyś się 😉 Czemu tyle samotnych bab ma koty jako substytut partnera? Czemu niektóre wyrzucają chłopów z małżeńskiego łoża, bo kotek chce sobie poleżeć obok pańci? Oczywiście nie ma w tym erotyzmu, ale partnerstwo to również silna więź, wzajemnie zaufanie, przyjaźń i wspólne spędzanie czasu. Tak, jak najbardziej można w kotach mieć partnera 😉

    Voyageryzm 😉 .

    Nowa zupełnie kategoria relacji romantycznych 😉

    • This reply was modified 8 months ago by Pleiades.
    Q__
    Participant
    #246775

    Ale już z kotem, a tym bardziej krukiem, już sobie pogadasz i łatwiej je zrozumieć 😉

    Ale o fizyce kwantowej, czy nawet o wojnie za wschodnią granicą, to już z nimi nie podyskutujesz 😉 .

    Tylko że on się bawił w piaskownicy zwanej wszechświatem nie dla poklasku czy widzów (nikt go w większości przypadków nie obserwował), tylko dla siebie, dla po prostu dobrej rozrywki. Jak nudzące się dziecko.

    A co innego do roboty ma ten, który może tak wiele?

    Za to zresztą wyleciał z Kontinuum

    Przy czym zawsze pozostaje pytanie czy faktycznie wyleciał*, czy była to jego kolejna gierka?

    * Z czym wiązałoby się sporo pytań technicznych: jak właściwie wyglądałoby zaklęcie takiej istoty w człowieka od strony fizycznej, na ile pozostałaby wtedy sobą - czyli czy dysponowałaby tylko ludzkim mózgiem z jego ograniczeniami, czy jeszcze czymś więcej jakby doklejonym do ludzkiego ciała? Itd.

    Czemu niektóre wyrzucają chłopów z małżeńskiego łoża, bo kotek chce sobie poleżeć obok pańci?

    Heh, też b. szanuję sen moich zwierzaków (zwł. kotów), ale łóżko, szczęśliwie, duże... Zmieści się i śpiący kot i ludzie robiący inne rzeczy 😉 .

    Nowa zupełnie kategoria relacji romantycznych 😉

    Nie taka nowa. W Marvelu i DC od lat to grali...* A korzenie podobnych pomysłów rozmaitych mitologii sięgają...

    * Wspomnijmy Thanosa i Śmierć, Sandmana i Nadę...

    Przy czym: oczywiście, wiem, że już wczesne TNG robiło z Q częściej błazna, niż potężną Obcą istotę, której ekranowa obecność miała generować poważne, rodem z np. "Solaris", pytania, a VOY uczłowieczył go do reszty. Nie dziwię się więc, że traktujesz go wedle logiki komiksowej gdzie takie rzeczy - jako się już rzekło - są normą (w końcu sami scenarzyści nie potraktowali go inaczej). Nie odmówię też pewnego uroku ekranowej dynamice Mulgrew-de Lancie. Ale mnie, jako miłośnika poważnej SF takie wątki rażą...

    Pleiades
    Participant
    #246809

    Ale o fizyce kwantowej, czy nawet o wojnie za wschodnią granicą, to już z nimi nie podyskutujesz 😉 .

    Ale możesz się zniżyć do ich poziomu i pogadać z nimi tak, by zrozumiały.
    Podobno koty, wg naukowców, rozróżniają około 200 słów.

    A co innego do roboty ma ten, który może tak wiele?

    Nie wiem, czynić świat lepszym? A nie bawić się w dręczenie innych istot dla własnej rozrywki?

    Przy czym zawsze pozostaje pytanie czy faktycznie wyleciał*, czy była to jego kolejna gierka?

    * Z czym wiązałoby się sporo pytań technicznych: jak właściwie wyglądałoby zaklęcie takiej istoty w człowieka od strony fizycznej, na ile pozostałaby wtedy sobą - czyli czy dysponowałaby tylko ludzkim mózgiem z jego ograniczeniami, czy jeszcze czymś więcej jakby doklejonym do ludzkiego ciała? Itd.

    To nie była gierka, był bardzo wiarygodny. I nie umiał się bronić przed Calamarain, prawie by go zabili.
    A technicznie nie wiem, jak to się odbyło. Wydaje mi się, że jego pamięć i intelekt pozostały, tylko ciało stało się nośnikiem jego duszy, że tak to ujmę.

    Heh, też b. szanuję sen moich zwierzaków (zwł. kotów), ale łóżko, szczęśliwie, duże... Zmieści się i śpiący kot i ludzie robiący inne rzeczy 😉 .

    Ech, u nas było tak samo, ale z jakiś rok temu mąż wywalił je z sypialni i nie mają już wstępu 🙁

    Przy czym: oczywiście, wiem, że już wczesne TNG robiło z Q częściej błazna, niż potężną Obcą istotę, której ekranowa obecność miała generować poważne, rodem z np. "Solaris", pytania, a VOY uczłowieczył go do reszty.

    Z tym się zgodzę. A może naprawdę "nasz" Q jest bardziej dzieckiem niż wszechpotężną istotą? Może żył na tyle krótko, że jeszcze nie wyrósł z piaskownicy?

    Q__
    Participant
    #246814

    Ale możesz się zniżyć do ich poziomu i pogadać z nimi tak, by zrozumiały.

    Ale trudno budować związek na zniżaniu się.

    Nie wiem, czynić świat lepszym? A nie bawić się w dręczenie innych istot dla własnej rozrywki?

    Może to właśnie robi, na swój własny, niezrozumiały dla nas, sposób. A może przekonał się (wraz z resztą swojej rasy), że to - wbrew Trekowemu optymizmowi - daremne w jakimś sensie, i popadł w nihilizm?*

    * Coś jak Szernowie Żuławskiego...

    To nie była gierka, był bardzo wiarygodny. I nie umiał się bronić przed Calamarain, prawie by go zabili.

    Z drugiej strony...

    A technicznie nie wiem, jak to się odbyło.

    No, a bez choćby najogólniejszego przepisu na to uznać należy taki wątek (w SF, nie w bajce) za buractwo 😉 .

    A może naprawdę "nasz" Q jest bardziej dzieckiem niż wszechpotężną istotą? Może żył na tyle krótko, że jeszcze nie wyrósł z piaskownicy?

    Prędzej to buraki i nieumiejętność, choćby zgrubnego, wyobrażenia sobie przez scenarzystów istoty, która nas przewyższa...

    Pleiades
    Participant
    #246833

    Ale trudno budować związek na zniżaniu się.

    Powiedz to tym wszystkim starym pannom, co przygarnęły kota XD

    Może to właśnie robi, na swój własny, niezrozumiały dla nas, sposób.

    To jest jakieś wyjaśnienie, ale naprawdę ratowanie wszechświata miałoby polegać na znęcaniu się nad niższymi istotami? Nie wiem... To tak, jak byśmy chcieli ratować środowisko natuuralne znęcając się nad zwierzętami.

    A może przekonał się (wraz z resztą swojej rasy), że to - wbrew Trekowemu optymizmowi - daremne w jakimś sensie, i popadł w nihilizm?*

    To jest bardziej prawdopodobne wyjaśnienie.

    Z drugiej strony...

    Swoją drogą, strasznie głupawa ta bajka, nie pokazałabym jej dzieciom...
    "Maskę" może tak, bo to przynajmniej był śmieszny film...

    No, a bez choćby najogólniejszego przepisu na to uznać należy taki wątek (w SF, nie w bajce) za buractwo 😉 .

    No ale co, chciałbyś, żeby na początku odcinka Q wyjaśniał, jak to się stało, że jest człowiekiem? Czy miał ostrzec kapitana, że wciąż ma wspomnienia i intelekt Q, tylko jest uwięziony w ludzkim ciele? Nie wiem, czy w ogóle to było istotne dla fabuły. Liczyło się to, że Q nie był już wszechpotężny i był zdany na łaskę załogi Enterprise.

    Prędzej to buraki i nieumiejętność, choćby zgrubnego, wyobrażenia sobie przez scenarzystów istoty, która nas przewyższa...

    No jasne, nie potrafimy sobie za bardzo wyobrazić istot o wiele inteligentniejszych i potężniejszych od nas. Ja jednak wolę wyjaśnienie, że nasz Q wciąż jest dzieckiem.

    Q__
    Participant
    #246844

    Powiedz to tym wszystkim starym pannom, co przygarnęły kota XD

    Przypominam, że mówimy tu o innym rodzaju więzi...

    To jest jakieś wyjaśnienie, ale naprawdę ratowanie wszechświata miałoby polegać na znęcaniu się nad niższymi istotami? Nie wiem...

    Co by o takim wyjaśnieniu nie sądzić wszelkie teodycee na nim bazują... Mysterious ways, jak mawiają anglojęzyczni, itd.

    No ale co, chciałbyś, żeby na początku odcinka Q wyjaśniał, jak to się stało, że jest człowiekiem?

    No, niekoniecznie, ale bohaterowie mogli choć próbować sprawdzić jak to z nim jest - robić skany, stawiać hipotezy...

    No jasne, nie potrafimy sobie za bardzo wyobrazić istot o wiele inteligentniejszych i potężniejszych od nas.

    Ale można choć próbować - kłania się "Solaris", "Odyseja kosmiczna", czy chočby "In partibus infidelium" Dukaja, w którym - jak kiedyś Ci wspominałem - pojawia się dobrze uzasadniony naukowo odpowiednik Q:
    http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=6&topic=123&page=17#msg136097
    http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=8&topic=3960&page=0#msg297435

    Ja jednak wolę wyjaśnienie, że nasz Q wciąż jest dzieckiem.

    A ja, stanowczo, nie. Nie umiałbym być fanem takiego Q. No i wspomniana wykładnia kompletnie odziera go z powagi, i podważa jego rolę sędziego istotną zarówno w ramie fabularnej TNG, jak i teraz w PIC (jakkolwiek ten wątek tam zamkną)...

    Pleiades
    Participant
    #246849

    Przypominam, że mówimy tu o innym rodzaju więzi...

    Przypominam, że dyskusja o kotach zaczęła się od hipotezy o miłości platonicznej 😉

    Co by o takim wyjaśnieniu nie sądzić wszelkie teodycee na nim bazują... Mysterious ways, jak mawiają anglojęzyczni, itd.

    Może masz rację, ale to troszkę buraczane by było...

    No, niekoniecznie, ale bohaterowie mogli choć próbować sprawdzić jak to z nim jest - robić skany, stawiać hipotezy...

    Wiesz co, obejrzałam sobie jeszcze raz Deja Q (swoją drogą prześwietny odcinek z błyskotliwymi dialogami) i w pewnym sensie to robili. Data najpierw skanował Q trikorderem. Później doktorka skanowała, jak Q miał ból pleców. No i nie zapominajmy o ultimate test w wykonaniu Guinan 😉

    A ja, stanowczo, nie. Nie umiałbym być fanem takiego Q.

    Ja jestem fanką każdego Q.
    Ale nie powiesz mi, że nasz Q trochę jak dziecko się zachowuje.

    No i wspomniana wykładnia kompletnie odziera go z powagi, i podważa jego rolę sędziego istotną zarówno w ramie fabularnej TNG,No i wspomniana wykładnia kompletnie odziera go z powagi, i podważa jego rolę sędziego istotną zarówno w ramie fabularnej TNG,

    Ale to wina scenarzystów TNG. Najpierw Q był potężnym wrogiem, który postawił ludzkość na procesie i przedstawił nas Borgom, a później w Deja Q i Qpid, jak i w całym Voyagerze zrobili z niego taki comic relief.
    Nie wiem jak z PIC, jeszcze nie obejrzałam. Wypowiem się jak obejrzę (na razie tkwię w TNG 🙂 ).

Viewing 15 posts - 31 through 45 (of 70 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram