Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Polityka Polityka Re: Polityka

Raphael
Participant
#13374

Przecież Południe miało strukturę państwa. Zresztą zależy co kto przez to rozumie.

No własnie. Wg mnie przed wojną Południe nie było oddzielnym państwem. Dokąłdniej to już wcześniej wyjaśniłem

I co z tego?

To z tego, że w omawianym okresie Południe nie było oddzielnym państwem. I to był przedmiot sporu.

Jestem przeciwnikiem rewolucji! Odłączenie się części państwa od niego w uzasadnionych okolicznościach nie jest rewolucją. I co za znaczenie ma konstytucja w sprawach moralnych.

Jednak to co napisałeś ("Jeżeli jakaś część państwa widzi przed sobą lepsze perspektywy rozwoju poza tym państwem, to uzasadnione jest by to państwo opuściła") jest wg mnie rewolucyjnym pogladem. Odłączenie się jakiegoś regionu od reszty państwa to nie jest kwestia zwykłej moralności. Konstytucja jest najwazniejszą ustawą. Nazywana jest ustawą zasadniczą. Podlegają jej wszyscy, bez wyjątku, obywatele zamieszkujący wszystkie dzielnice kraju.

Kto próbuje się odłączyć od reszty kraju łamie prawo (w przypadku Polski i większości państw na świecie) więc jest przestępcą i zasługuje na karę.

Argentyna

podział państwa jeszcze by dobił ten kraj. W takcih chwilach potrzebna jest konsolidacja wysiłków i wzajemna pomoc a nie odwracanie się plecami od rodaków.

Ale przecież obywatele terenu, który chce się odłączyć też walczyli w tych bitwach. Byli w swoistym sojuszu, a teraz sojusz stał się niekorzystny, więc trzeba go zmienić.

Nie nie. To nie jest sojusz, to jest jednosć. Wspólna swiadomosc narodowa i tradycje, spowodowały, że staliśmy się jedolitym narodem. Gdyby w naszym kraju znajdował się region zamieszkany w zdecydowanej wiekszoći przez inny naród i chciałby on się odłączyć od reszty kraju to nie dziwiłbym się (choć uznałbym jego chęć odłączenia za legalną tylkow przypadku gdyby nasze prawo zezwalało na separację) ale gdyby jakiś region Polski chciałby się odłączyć bo mu się już nie podoba w naszych granicach to wg mnie byłaby to zdrada.

Jakoś sobie nie wyobrażam, że by nie zaatakowali. To z ich perspektywy byłoby nielogiczne.

Prezydent Lincoln wteddy sie wahał czy zaatakować i nie pojął decyzjei w tej sprawie do momentu gdy wojska Północy zostały zaatakowane przez Konfederację. Gdyby to zdarzenie nie miało wtedy miejsca to nie widomo na pwno czy wojan by wybuchła.

Po kilkuset latach to nie jest już obrona.

Dlacego?

Bo to już jest partyzantka.

Stwierdziłem tylko fakt, że władze Rosji były współodpowiedzialne za atak terrorystów na teatr.

A ja pisałem o tym jak rządy państw reagują na przejawy terroryzmu.

I tak go chcą zabić. Mówię tylko, że pozycję którą ma uzyskał dzięki byciu terrorystą.

Włąsnie mimo, że jużnie jest terrorysta nadal Izrael chce go zabić. Więc terroryzm nie popłaca. Arafat był/jest podziwiany przez srodowiska palestyńskie a nie izraelskie. W Izraelu jest on niemalże wrogiem publicznym numer 1. Tak właśnie "lubiani" są terroryści przez państwa, na których terenie prowadzą oni swoją działalność.

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram