Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG "Oblicza Prawdy" Re: "Oblicza Prawdy"

Coen
Participant
#14377

światła na mostku były odpowiedno przygaszone aby nie meczyły oczu. Panowała cisza, przerywana tylko przez dźwieki pracujących osób. Kapitan konserwował właśnie jeden ze swoich dwuch dezruptorów, czyszcząc poszczegulne części. Zawsze wolałto robić sam, aby wiedziec ze broń jest w pełni sprawna. Wiedział że w pełnej walki i zagrozeń służbie oficera Klingońskich Sił Obronnych przetrwać mugł tylko ten kto nie zwala winy i roboty na innych. A on słurzył już ponad 10 lat, i co więcej od ponad roku dowodził własnym okrętem. Jednak wspomnienie tego dlaczego wstapił do floty imperium dalej wzmagało jego gniew. Złorzył szybko pistolet i schował do kabury, starał sie skupić na obecnym działaniu lecz raz wywoałnego diabła czeba było pokonac do konca. Więc przypomniał sobie to co sie stalo na tamtm patrolu i to jak federacja go potem zdradziła, poświecając ich dla pokoju z kardachami. Poświecając ją.... nie wytrzymał i wstał, poczym ruszył do windy 'ide do sali ćwiczeń, wruce za godzine' powiedział do pierwszej oficera a ona tylko kiwną głowa, znała dobrze swojego dowódce, wiedziała co go trapi....

W cimnej, kanciastej turbowindzie kapitan oparł się o ściane wspominając tważe żony oraz dwuch jedynych jej oprawców którzy jeszcze oddychali, ale miał nadzieje ze już niedługo ich dopadnie...

Wyszedł z turbowindy i wszedł do wysokiego, prostokątnego pomieszczenia pełnego przyrzadów do ćwiczeń, od sztangli, przez worki treningowe, po mijsca do treningów z przecinikiem. Nie przejmował sie przebieraniem, wiedział ze klingońskie uniformy neutralisują nieświerzośc wywołana potem oraz nieprzyjemny zapach coby nie rozpraszały one wojonika w czasie walki. Podszedł do większego od siebie worka treningowego przytiwerdzonego do sufitu podłogi grubym łancuchem. Momentalnie wyprowadził serie szybkich, prostych ciosów, pozwlajacych ciału się wyżyć zaś umysłowi analizować wszystko. tydzień temu miał poprosić o urlop i dostać się dzieki swoim przyjaciołom z wywiadu na romulusa aby dopaść jedna z dwuch pozostałych mu do zabicia osób. Agenci wywaidu mogli sprzatnac romulaka juz dawno, lecz poprosił by tego nie robili, to była jego walka, jego krucjata. Mimowolnie się usmiechną wyprowadzajac prawego haka i po obrocie poprawijąc łokciem, kiedy przypomniał sobie jak członkowie federacji zawistnie nazywali ich wywiad "mitycznym" lub gożej, tak naprawde zazdroszcząc im tak skutecznej sieci agentów i doskonałych analityków. Jednak widma przeszłosci ponownie go złapały. Federacja... zdradzili go już dwa razy, za drugim razem, próbowali nawet tortutrami pozbawic człowieczeństwa aby stał sie maszyną do zabijania, zwierzeciem na smyczy Czarnej Gwiazdy, tajnej komurki Sekcji 31, odpowiedzalnej za projekt Omega. Wyprowadził kilka kopniec a łańcuch zazgrzytał oburzony takim traktowaniem. Coen wiedział jednak ze nawet w gwiezdnej flocie pozostali ciagle porzadni ludzie, na przykłąd kapitan USS Tiger, która wraz z mezem pomogła mu na powrót stać sie człowiekiem kiedy zaraz po wojnie z Dominium wyrżną oddział bojowy Tal'Shiar próbujący pochwycić projekt Omega, czyli jego kiedy był przewożony przez Tiger'a. Do porządnych ludzi zaliczał też Tazmana którego miał okazja poznać kilka mięsiecy wcześniej na przyjeciu wydanym na pokładzie James T. Kirk dla uczczenia zwyciestwa nad borg. O dziwo choc sam w to nie wierzył zaliczałtez do porzadnych ludzi też kapitana seldona, naukowca, i pacyfiste, jednak potrafiącego argumentować i nie edacego tak zadufanym w sobie jak większosc oficerow floty federacji. Własnie przybierzał siedo kopnięcia z obortu, kiedy zapiszczał komunikator 'Kapitan wzywany na mostek! Kapitan wzywany na mostek!' rozponał glos pierwszej oficera i błyskawicznie ruszył biegiem do windy. Ćwiczył intensywnie kilka minut a nawet sie nie spocił, była to jedna z rzeczy za którą był wdzieczny Czarnej Gwieździe, za ich modyfikacje w nim, jednak było to o wiele za mało aby mugł im wybaczyć to co mu zrobili. choć w zasadzie nie było już nikogo żywego, kto miałby otrzymac to wybaczenie.

- Raport - zarządał wchodzac na mostek.

- Wykryliśmy niezidentyfikowaną jednostke lecacą z predkoscią warp 4, sa na granicy zasięgu - zrferowała mu szybko kobieta wstajac z jego fotela

- W tym regionie nie powinno być żadnych okretów, za daleko od szalków handlowych i od granicy, czeba to sprawdzić, Alarm taktyczny - przenalizował sytacje siadajc na ciepłym jeszcze fotelu mimowlnie kojarzacym mu sie z podwodnymi "ciepłymi pryczami". Zapaliły się szybko śwaitła ogłaszaąjące alarm taktyczny, dało się też słyszeć cichy, jednak dobrze słyszalny brzeczyk.

- Musi leciec w tym samym kierunku co my, inaczej juz dawno wyleciał by ze skraja czujników - zauwazył lyranin pełniący funkcje oficera taktycznego

- Fakt, czeba to sprawdzić - zdecydował kapitan - wysłać wiadomosć do wszystkich okretów 'Wykryliśmy niezidentyfikowany obiekt lecacy w warp w tym samym kierunku co my, musimy to sprawdzić właczyć urzadzenia maskujace i dostoswać kurs na przechwycenie, do obiktu podejdą betleH i Vornak z prędkością Warp 8.9, pozostałe okręty zostana minute za nami aby w razie czego udzielic wsparcia, Coen, koniec.

- Wiadomosc wysłana - poinformowała klingonka

- Dobrze, ustawić kurs na przechwycenie obiektu, Warp 8.9

- luq - odparł mu młody sternik, świerzo po akademji

- Pierwsza, chce mieć analize tego obiektu tak szybko jak się da

- Rozkaz - odparła mu klingońska kobieta salutując na staroziemski sposób...

Nagle Drapieżny Ptak zaczą falować aby rozpłynac sie w pustce kosmosu i niewykrywalnie dla nikogo zmienic kurs i przyśpieszyć...

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram