Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG "Oblicza Prawdy" Re: "Oblicza Prawdy"

Seldon
Participant
#15680

Przeliczenie dziewiąte, część druga

Okręty federacyjnej floty zmierzały w kierunku przeprowadzającego już rekonesans USS Malstorm. Na wszystkich dało się odczuć znudzenie, gdyż podróż coraz bardziej przedłużała się. Mimo znaczących osiągnięć inżynierów Federacji, podróże międzygwiezdne trwały jeszcze zbyt długo. Wprawdzie od dawna dowództwo oraz sztaby pracujących w Instytucie Daystorma i na innych prestiżowych uczelniach naukowców zapowiadają wynalezienie napędu Transwarp albo urządzeń pozwalających na wytwarzanie stabilnych korytarzy podprzestrzennych, jednak jak dotąd właściwie nie zrobiono żadnych postępów od czasów Excelsior'a. Takie zachowanie może dziwić, a przemierzającym międzygwiezdną pustkę załogom przychodzą do głowy różne dziwne tematy przemyśleń. Zaś do układu Piscium Epsilon pozostały jeszcze 24 godziny.

Drzwi mesy rozsunęły się z lekkim szelestem. Przeszedł przez nie pierwszy oficer Corsair'a, komandor Dominik Winslow, niosąc dla swojego dowódcy padd. Dotarł do stolika, przy którym kapitan siedział i jednocześnie jadł oraz przeglądał zabrany z gabinetu padd, przedzierając się przez gość gęsto wypełnione pomieszczenie.

- Kapitanie, nie przeszkadzam? Jeżeli jest pan bardzo zajęty... - powiedział na wstępie komandor ironicznie, z premedytacją używając słowa "zajęty".

Praktycznie każdy członek załogi USS Corsair mógł teraz wygospodarować sobie czas, zaś w szczególności kapitan. Właściwie nic się nie działo, a biorąc pod uwagę narastającą frustrację Tazmana spowodowaną przedłużającą się podróżą i kompletnym zastojem, z pewnością chciał, aby coś zaczęło się dziać.

- Dostaliśmy nowy raport z Malstorma. Kapitan Kasnov zszedł razem ze zwiadem na powierzchnię planety, a załodze okrętu udało się rozszyfrować naszą tajemniczą transmisję. To jakiś stary wrak z wojny ziemsko-romulańskiej.

W danych przesłanych z Achillesa zawarta była pełna wiadomość, jaką udało się rozszyfrować, ale także podstawowe dane, jakie udało się zebrać sensorom o leżącym koło bieguna kadłubie. Po oczyszczeniu wiadomości z szumów udało się uzyskać ją w następującym brzmieniu: "Tu okręt UESN Pathfinder do wszystkich sprzymierzonych okrętów, zostaliśmy zaatakowani przez Romulan i rozbiliśmy się na powierzchni planety. Prosimy o pomoc i szybką asystę. Mamy poważne straty."

- Co do tego Pathfinder'a, to udało mi się znaleźć coś na jego temat. UES Pathfinder klasy Pioneer, numer rejestru CH-33, zbudowany w 2154 roku, w 2159 zaginiony podczas ataku romulańskich okrętów. Przypuszczano, że został zniszczony. Tutaj powinny być wszystkie dane techniczne. - powiedział Winslow, wskazując na padd.

Faktycznie, w danych były zarówno opracowania okrętu, jak i historia projektu Pioneer. Klasa Pioneer została wyprodukowana na początku lat 50. XXII wieku na podstawie klasy Bison, ponieważ istniało zapotrzebowanie dla United Earth Stellar Navy na daleko zasięgowe krążowniki do eskortowania konwojów i transportowców, które były regularnie atakowane przez piratów z sektora Oriona. Okręty tej klasy posiadały wzmocniony kadłub w stosunku do klasy Bison, ponieważ musiały wytrzymywać większe napięcia nowych gondoli warp. Dodano także dodatkowe uzbrojenie, jednakże z powodu niewystarczającego reaktora, który nie mógł dostarczyć wystarczającej ilości energii, klasa Pioneer nie osiągała konstrukcyjnie zamierzonych prędkości lotów w warp. Mimo to w roli "latających fortec" okręty te sprawdzały się doskonale, jednakże po rozpoczęciu wojny ziemsko-romulańskiej zostały wysłane na front, gdzie 16 z 19 skonstruowanych uległo zniszczeniu lub zostało uznanych za zaginione. Obecnie istnieje jeden taki okręt - UES Ironsides CH-36 - prezentowany w muzeum Gwiezdnej Floty na Ziemi. Co do danych technicznych, to Pioneer liczył sobie 191.76 metrów długości, 112.22 metrów szerokości, 75.29 wysokości oraz 402,778 ton masy. Załogę stanowiło 1100 osób, w tym 165 oficerów. Na uzbrojenie składały się 24 zasięgowo-obronne pociski Spider, 72 dalekozasięgowe przeciw-okrętowe pociski Narwhal oraz dwie pulsacyjne wieżyczki laserowe. Wszystkie systemy zasilane były prymitywnym reaktorem fuzyjnym 4N-2F z główną gondolą warp Pachyderm II oraz dwoma kierunkowymi gondolami Jaguar I. Maksymalnie Pioneer mógł osiągać szybkość warp 2.4 według starej skali Cochrane'a, jednak za przelotową została uznana szybkość warp 2. Dodatkowym wyposażeniem okrętów było 16 transatmosferycznych, lekkich wahadłowców...

Kapitan Kasnov razem z pozostałymi członkami zwiadu, który wraz z nim rozpoczął poszukiwania sygnatur energii wewnątrz wraku starego okrętu, stał przed lodową ścianą. Właściwie przed jej resztkami, bowiem po kilku godzinach usilnej pracy udało się przewiercić przez warstwę zbitego lodu kilkunastometrowej grubości, w której znajdowało się mnóstwo fragmentów belek i fragmentów blachy wykonanej ze stopów o bardzo wysokiej temperaturze topnienia, stosowanych w starych ziemskich okrętach fuzyjnych do amortyzowania przeciążeń konstrukcji podczas lotów w warp.

W międzyczasie Crow przeczesywał najbliższą okolicę, w której znajdował się zwiad. Niewątpliwie stan tego wraku przedstawiał się znacznie gorzej niż jakiegokolwiek innego okrętu, który rozbił się za czasów Federacji, jednak nie było porównania w metodach konstrukcji. Wszędzie porozrzucane były płyty metalowej blachy, ze ścian zwisały powyrywane przewody, duża część drabinek, które w XXII wieku stosowane były na okrętach wojennych zamiast wynalezionych później turbowind, nie nadawała się do jakiegokolwiek użytku. Wszystko to zaś pokryte niewielką warstwą lodu i śniegu, który dostał się do wnętrza. W pewnym momencie oficer poślizgnął się na jakimś przedmiocie i boleśnie wylądował na oblodzonej powierzchni korytarza, całkiem niedaleko bardzo ostrych fragmentów stalowych płytek, które poodpadały od ścian. Przedmiotem, który spowodował upadek, był trikorder TR-590. Urządzenie było jeszcze sprawne, jednak pokrywający je lód oraz zarysowanie uczynione przez człowieka spowodowały uszkodzenia matrycy.

Po przejściu przez przewierconą lodową ścianę zwiad na czele z kapitanem Kasnovem odnalazł źródło energii, które zostało wykryte z orbity i zasilało radiowy nadajnik, którego sygnał naprowadził ich na tą planetkę. Znaleźli się w pomieszczeniu, które w zamierzeniu było maszynownią. Wszędzie leżały zniszczone panele, fragmenty stropu. Szyby, które oddzielały sam reaktor od reszty maszynowni, były głównie porozbijane. Tabliczki, ostrzegające o zagrożeniu promieniotwórczym ledwo trzymały się szczęśliwie ostałych szyb lub leżały na ziemi, zaś te informujące o doprowadzeniu plazmy wisiały obok wystających ze ścian, rozprutych przewodów. W środku pomieszczenia znajdował się reaktor mikrofuzyjny, zbudowany z elementów głównego reaktora 4N-2F, o którego istnieniu informowała odpowiednia tabliczka informacyjna. Jednak właściwy reaktor właściwie nie istniał, a pozostałe po niej elementy nie nadawały się właściwie do niczego.

Ponadto, w ściankach maszynowni trikordery załogi USS Malstorm wykryły niewielkie źródła energii, prawdopodobnie zasilane niewielkimi bateriami...

Na pokładzie USS Mariposa zaczęły materializować się przysłane z innych okrętów części zamienne do iniektorów oraz układów reaktora warp, zaś wraz z nimi przysłani technicy. Większość z nich, wybrana odpowiednio przez swoich kapitanów, pracowała i służyła na okrętach klasy Nova, albo posiadała chociaż ogólne przeszkolenie na temat charakterystyki technicznej tego rodzaju najnowszych okrętów naukowych. Dzięki temu prace naprawcze przebiegały nadzwyczaj sprawnie, zaś wstępne symulacje były umiarkowanie optymistyczne. Mimo to porucznik Janson brał najgorszy aktualny scenariusz, zakładający, że Mariposa utrzyma obecny stan rzeczy przez większą część pozostałej drogi, czyli jakieś 17-20 godzin ciągłego lotu. Mimo poruszania pomysłu, żeby zmodyfikować układy doprowadzania paliwa do komory głównej reaktora i jednoczesnego zmniejszenia jego obciążenia, co dałoby możliwość uzyskania przez okręt kapitana Rheinharda początkowo zamierzonej szybkości warp 9.2, już wstępne symulacje odrzuciły projekt jako zbyt niebezpieczny. Poprzednie szczęście załogi było bardzo duże.

Podczas gdy kapitan znajdował się w maszynowni, odezwał się jego komunikator. Była to Natasha Romanienko.

- Kapitanie, natrafiliśmy na jakiś bardzo niewyraźny ślad jonowy. Na pewno nie należy do będącego przed nami Malstorm'a, ani nie jest wywołany przez okręty z naszego zgrupowania. Jest usytuowany równolegle do kierunku naszego ruchu. Gdybyś mógł przyjść na mostek.

Rozległ się trzask łamanych drzew, poprzedzony głośną eksplozją. Kilkoma eksplozjami nakładającymi się na siebie. Z pomiedzy oberwanych szczątków, które kiedyś nazywały się drzewami, wynurzyło się kilka radzieckich T-34 i KW-ls. Od razu zaczęły prowadzić zaporowy ogień i próbować przełamać pozycje pancernych pułków niemieckich. Jeden z atakujących ciężkich czołgów stanął w płomieniach i eksplodował, zamieniając się w palące się metalowe szczątki, trafiony przez "Nosorożca" - niedaleko usytuowany niemiecki niszczyciel czołgów "Nashron". Co chwilę wokół radzieckich oddziałów wybuchały pociski z nastawionych na nie haubic przeciwpancernych...

Nagle w czołgu kapitana Merkava rozległ się znajomy odgłos XXIV-wiecznego komunikatora, który przywrócił go do rzeczywistości. Głos należał do aktualnego oficera dowodzącego wahty beta.

- Kapitanie, nasze sensory wykryły ślad nieznanego okrętu, myślę, że powinien pan o tym wiedzieć. Wiemy tylko, że jest skierowany na system, do którego lecimy. Ma pan jakieś rozkazy?

Oficer zapytał, po czym zawiesił głos czekając na odpowiedź swojego dowódcy.

Generał zrobił pauzę, zastanawiając się nad tym, co powiedział dowódca klingońskiej grupy. Po chwili odpowiedział:

- Mało prawdopodobne, żeby Romulanie mogli sobie pozwolić na inwazję, szczególnie teraz, jeżeli raporty które mamy są prawdziwe, ale Federacja... Zajmę się tym, wyślemy tam kilka okrętów w celu zbadania tego incydentu. Jeżeli czegoś się dowiemy, zostaniesz poinformowany o wszystkim, szczególnie jeżeli chodzi o Krela. Niestety będę musiał wykluczyć Suvchu` z waszej obecnej misji. Ale co do wsparcia, w odpowiednim miejscu jest już jeden okręt...

Borath na chwilę przerwał i powiódł wzrokiem poza ekran. Najwidoczniej szukał czegoś, co znajdowało się obok komputera.

- IKC Da'Ha klasy D'Tai, zaś kilka następnych jest w drodze. Z pewnością dostaniecie dodatkowo kilka jednostek. Rozumiem, że to już wszystko?

Generał zaczekał na odpowiedź kapitana Coena.

Wszystkie klingońskie okręty, które podróżowały wraz z IKC betleH, dostały wysłaną przez dowódcę Drapieżnego Ptaka informację o zaistniałej sytuacji i polecenie zmiany obecnego kursu...

Kapitan Thengel powrócił na swój okręt z powierzchni planety, na której przeprowadzał rekonesans. Dane, które zostały odszukane w zniszczonej górniczej kolonii spowodowały, że natychmiast wydał rozkaz transportu na Norexana, gdzie dowiedział się o przybyciu RIS Ares pod dowództwem subkomandora Corvusa. Kapitan Norexana natychmist przesłał mu informacje zawarte w odnalezionym paddzie, po czym poszedł do swojej kajuty.

Tam jednak nie było mu dane zrobić to, co zamierzał. Zaraz po jego wejściu do pomieszczenia, odezwał się charakterystyczny odgłos romulańskiego interkomu.

- Kapitanie, jest transmisja z dowództwa Tal'Shiar do pana. Jest kodowana i na bardzo pilna.

Przed momentem do systemu wkroczył następny okręt romulańskiego wywiadu, teraz zaś pojawiła się priorytetowa transmisja z Romulusa. Dlaczego dowództwo nie postanowiło przekazać mu wiadomości przez subkomandora Corvusa? Może nie chciało mu tego powierzać? A może to, co mieli do przekazania zdarzyło się całkiem niedawno?

RIS Ares znalazł się na wysokiej orbicie wokół planety klasy M. Za oknem kajuty Corvusa widać było bliźniaczo podobny okręt, dowodzony przez kapitana Thengela. Dowódcy niedawno przybyłego okrętu przesłane zostały informacje zebrane w odkrytym na planecie paddzie. Mówiły one o okręcie, który wywołał falę grawitacyjną, która spowodowała szereg katastrof w układzie, jak i o ostatnich chwilach personelu ośrodka górniczego. Z danych wynikało, że jednostka, która pojawiła się w systemie była stosunkowo mała, ponieważ liczyła jedynie około 500 metrów długości i była nieregularnego kształu, więc niepotwierdzało to najnowszej hipotezy, jaką romulańska służba bezpieczeństwa miała na temat tej agresji...

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram