Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG "Oblicza Prawdy" Re: "Oblicza Prawdy"

Seldon
Participant
#14480

Przeliczenie drugie, część druga

Kapitanowie okrętów Federacji zebrali się w sali konferencyjnej USS Merovingian, aby odbyć odprawę i omówić z kapitanem floty Tazmanem szczegóły zadania. Kapitan Fluoreaux oczekiwał już przybyłych gości...

USS Okinawa i USS Excalibur dotychczas nie odnalazły śladów zaginionej federacyjnej jednostki. Mimo przekierowania do systemów czujników Intrepida i Defianta największej możliwej ilości mocy, sensory nie zarejestrowały niczego niepokojącego. System wydawał się całkowicie spokojny: prócz trzech gwiazd zawierał jedynie grobne gazowe obłoki i grupy asteroidów, okrążające środek układu po nieregularnej orbicie. Przekaz z czujników delikatnie rozpraszały duże ilości plazmy, które wyrzucane były z plam na słońcach. Zbliżenie gwiazd bowiem doprowadziło do powstania dużej ilości takich anomalii na powierzchni czerwonych olbrzymów. W pewnym momencie, USS Okinawa wykrywa nikły sygnał radiowy - poruszający się jedynie z szybkością światła, tak rozproszony, że nie możliwe jest sprawdzenie, skąd pochodził. Być może jest to sygnał z zaginionego okrętu klasy Nebula, lecz może być to równie dobrze radiowa transmisja, pochodząca z jakiejś planety, której mieszkańcy nie wynaleźli jeszcze napędu warp i podobnie jak XX-wieczni ludzie prowadzili program wysyłania sygnałów radiowych w bezkresną przestrzeń międzygwiezdną...

Kapitan Wolf Rheinhard walczył w laboratorium z fragmetarycznymi danymi, jakie udało się zebrać przez montowane w pośpiechu, nowe czujniki jego okrętu. Wymiana jednego z kluczonych dla okrętu komponentów na dwanaście godzin przed wykonywaniem misji musiała przynieść jakieś nieciekawe konsekwencje. Kapitanowi udało się wysnuć dość prawdopodobną hipotezę dotyczącą nieznanych fal grawitacyjnych z niedokładnych pomiarów, którą przesłał na USS Corsair do kapitana Tazmana, który nie dostał tej wiadomości, ponieważ przebywał już na okręcie kapitana Floureaux. Po tym kapitan Mariposy razem z pierwszą oficer i oficerem naukowym polecieli promem na okręt klasy Galaxy, na którym miała zaczynać się konferencja, i szybko znaleźli się na pokładzie monumentalnego okrętu dyplomatycznego...

Dwa okręty klingońskiej floty zbliżały się do pasażerskiego statek Federacji. IKC batleH oraz IKC Vornak szybko dotarły do powoli lecącego okrętu klasy Asimov i klingoński Drapieżny Ptak przeskanował jednostkę. Dane, które otrzymała klingońska załoga, okazały się zastanawiające. Otóż federacyjny statek leciał z podniesionymi osłonami. Kapitan Coen dobrze wiedział, że specyfikacje jednostek Federacji pozwalają na lot z podniesionymi osłonami jedynie do warp 2, jednak w tym przypadku widać było, że tarcze są zredukowane do jedynie 10% nominalnej wartości. Skan, przeprowadzony przez batleH, gładko przeniknął przez osłony i dostarczył innych informacji. Pasażerski statek miał uszkodzone sensory i deflektor nawigacyjny, zaś na kadłubie wyraźnie widniały ślady wystrzałów z dezruptorów. W odpowiednim dla Federacji miejscu widniał też czarny napis: SS Alabama NDT-754833. Pozostałe okręty klingońskiej pozostały w tyle, aby za kilka minut dołączyć batleH i Vornak'a...

Kapitan Thengel wraz z oficerem naukowym i drużyną ochrony znaleźli się na powierzchni planety. Miejsce, gdzie zostali przetransportowani, miało być placówką górniczą, położoną w tajdze północnej półkuli. Niewątpliwie, w okolicy znajdowało się wiele drzew iglastych, jednak klimat był inny od przewidywanego. Słońce świeciło prawie w zenicie, podczas gdy temperatura dochodziła do czterdziestu stopni Celsiusza. Było też niezniernie sucho, co odbijało się na wyglądzie zamierających iglaków. Grupa zwiadowcza znalazła się na lądowisku dla promów, mającym dość duże rozmiary, ponieważ przyjmowało również statki transportowe i frachtowce, przybywające tutaj po rudę. Pomiędzy drzewami, stał główny budynek administracyjny kopalnii, w tej chwili mocno popękany, mimo że został wykonany z bardzo trwałego materiału, aby uchronić się przed częstymi w rejonie prac górniczych tąpnięciami. Niedaleko widoczny był też zawalony szyb górniczy, a właściwie cztery takie szyby, leżące teraz w gruzach. Można było przypuszczać, że chodniki i szyby pod ziemią zostały kompletnie zasypane wraz z będącymi w nich w owym czasie robotnikami. Całokształt kompleksu przypomianał krajobraz trzęsienia ziemi, które z całą pewnością wydarzyło się, biorąc pod uwagę znaczne przesunięcie osi planety, które zawsze wywołuje silne zjawiska sejsmiczne. Cały ośrodek, liczący jeszcze trzydzieści jeden innych budynków o różnym przeznaczeniu, od wstępnej obróbki materiału kopalnego do budynków mieszkalnych, otoczony był siatką ochronną - a właściwie miał być nią otoczony, ponieważ w wielu miejscach siatka, pierwotnie podłączona do prądu, była poprzerywana. Nigdzie nie było widać znaków życia - kolonia wyglądała na wymarłą, a jej mieszkańcy zniknęli w niewiadomych jeszcze dla romulańskiego kapitana okolicznościach...

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram