Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG "Oblicza Prawdy" Re: "Oblicza Prawdy"

Seldon
Participant
#15774

Przeliczenie jedenaste, część druga

Flota zaczęła się powoli rozpraszać. Kapitan Tazman wiedząc o tym, jedynie kapitanowi Reydenowi wydał rozkaz eskorty USS Mariposa, zaś reszcie okrętów dał wolne rozkazy dotarcia do układu Piscium Epsilon. USS Remington pozostał jednak przy jednostce kapitana Rheinharda. Podobnie jak kapitan Tazman...

Okinawa i Merovingian po przyspieszeniu straciły z sensorów ślad jonowy, który tak zaaferował załogi. Najwidoczniej lot z większą prędkością warp uniemożliwiał wykrycie tak słabego strumienia jonów. Po kilkugodzinnym locie okręt klasy Galaxy i Intrepid dotarły do zamierzonego systemu, gdzie odnalazły czekającego na nich kapitana Kasnova wraz z jego okrętem. Tam też urywał się ślad - a właściwie się on rozpraszał. Niestety, według wstępnych przypuszczeń potrzebna była większa moc czujników, żeby dowiedzieć się czegoś o dalszej części tego śladu.

Mimo, że z połączonych czujników czterech okrętów Floty pozostały tylko trzy czwarte z powodu opuszczenia grupy przez USS Merovingian, to jednak dowódcom tych jednostek udało się dojść do kilku nowych, dość interesujących danych na temat odkrytego śladu. Udało się dowieść, że strumień jonów został pozostawiony kilka dni temu przez okręt Gwiezdnej Floty, prawdopodobnie właśnie przez poszukiwany USS Livingston-A. Fakt, że jest dość mocno już rozproszony, bardzo utrudnia dalsze obserwacje, a także nie ułatwia wykrycia tego śladu. Jedynie dlatego, że jednostka kapitana Rheinharda musi poruszać się w tak powolnym tempie, pozwoliło na odnalezienie tej istotnej rzeczy na sensorach, ponieważ przy większej prędkości ślad staje się całkowicie niewykrywalny.

Z powodu zmniejszającej się odległości pomiędzy systemem a zmierzającymi tam, ostatnimi już okrętami byłej formacji, komunikacja odbywa się z niewielkimi przerwami, nie przekraczającymi już jednej minuty. Czas, w którym Excelsior, Nova i dwa Defianty miały dotrzeć do Piscium Epsilon, wynosił już jedynie kilka godzin...

Na USS Excalibur kapitan Reyden wydał rozkaz poustawiania na wszystkich pokładach i w najbardziej kluczowych miejscach okrętu blokad przesyłania. Natychmiast zajęli się tym oficerowie ochrony, którzy zaczęli układać urządzenia według zaleceń. Wysłana została też wiadomość do kapitana Braxtona, który miał uczynić to samo.

Kapitanowi Kasnovowi nic nie przeszkadzało w niezbędnym dla niego "odpoczynku" po wyprawie do wraku okrętu Marynarki Gwiezdnej Zjednoczonej Ziemi. Dopiero po dwóch godzinach odezwał się komunikator kapitana. Jeden z pracowników Laboratorium Astrometrycznego poinformował go o istocie zarówno trikordera, jak i owych "baterii" znalezionych na pokładzie UES Pathfinder. Trikorder, sądząc z numeru inwentaryzacyjnego, pochodził z niedawno zniszczonego okrętu USS Livingston i został przeniesiony jako wyposażenie na imiennika klasy Nebula. Trikorder był dość mocno zniszczony, znaczna część izolinearnych układów pamięci oraz matryca wyświetlacza były uszkodzone. Co do reszty przedmiotów, były to bardzo zmyślne urządzenia nasłuchujące, które zbierały informacje na temat wydarzeń, które miały miejsce przez okres czasu od ich uruchomienia. Wszystkie charakteryzowały się nadzwyczaj dużą ilością pamięci, do której zapisywane były zebrane informacje, jak również mocną konstrukcją z duranium. Urządzenia te miały około 14 lat i wszystkie, oprócz jednego, miały wymontowane układy pamięci. Jedynie jeden przyrząd posiadał pełny bank danych. Po pobieżnym przeglądnięciu go (w dwie godziny nie można było tego zrobić inaczej) okazało się, że czternaście lat temu, w kilkanaście godzin po zamontowaniu aparatury, w okolicach wraku zdarzyła się jakaś duża katastrofa. Ponieważ w instalacji zamontowane były układy optyczne wiadomo jest, że oprócz odnalezionych urządzeń znajdowały się w maszynowni także pojemniki testowe, które prawdopodobnie zawierały bazowe organiczne i nieograniczne substancje. Po zarejestrowaniu katastrofy, na miejsce przybyła drużyna badawcza Gwiezdnej Floty, w której skład wchodzili jedynie przedstawiciele sekcji niebieskiej i żółtej. To oni zabrali wszystkie urządzenia i wymontowali układy pamięci z prawie całej aparatury nasłuchowej. Po ich zniknięciu nastąpiła druga, podobna katastrofa. Przez 14 lat nic się nie wydarzyło, aż przed jedenastoma dniami maszynownia została przeszukana przez oddział zwiadu pod dowództwem kapitana Johna Steeda, dowódcy USS Livingston-A. Później nastąpiło tylko wtargnięcie na pokład zwiadu z USS Malstorm i wymontowanie urządzeń. Na dokładniejsze dane trzeba będzie poczekać dłuższy czas, jednak po upływie kilku następnych godzin w tej materii nie osiągnięto porażających sukcesów. Za to granicę systemu przekroczyły dwie federacyjne jednostki: USS Merovingian i USS Okinawa...

Trzy klingońskie okręty podążały w kierunku wyznaczonego przez dowództwo punktu spotkania z dodatkowymi, spodziewanymi okrętami grupy. Kapitana Coena trochę martwił fakt bliskości granicy federacyjnej: niewykluczone, że stacjonujące tam jednostki Gwiezdnej Floty przyczepią się do spodziewanego klingońsko-romulańskiego incydentu i pod pozorem "działań rozjemczych" zaatakują jego okręty, co w świetle ostatnich wydarzeń z IKC Krel wydawało się być dla klingońskiego dowódcy prawdopodobnym. W tym czasie jednak grupa okrętów leciała w przestrzeni z prędkością warp, podobnie jak osamotniony IKC Da'Ha.

W pewnej jednak chwili na okręcie kapitana Coena zaświeciła się lampka, oznaczająca pilną wiadomość. Była ona poprzedzona wszystkimi kodami dostępu, które uautentyczniały wiadomość. Na ekranie pojawiła się sylwetka romulańskiego oficera Tal'Shiar. Wokół niego widniały znaczne ślady zniszczeń, z porozrywanych na suficie przewodów sączył się zielonkawy gaz. Oficer oznajmił, że jest owym ściganym agentem, którego mają przechwycić. Zresztą jego wygląd nie powinien razić, ponieważ jest tylko wynikiem plastycznych opreracji. Powiedział także, że jeżeli mu nie wierzą, to mogą sprawdzić ten fakt w dowództwie Klingońskich Sił Obronnych. Poinformował kapitana klingońskiej Floty, że jeden z romulańskich okrętów dogonił go, ale już nie był zdolny do kontynuowania pościgu. Jednak uszkodził urządzenie maskujące, zresztą marne, jak każdy romulański sprzęt, oraz napęd warp, który nie mógł teraz rozwinąć największych prędkości, przez co trzeba będzie zmienić miejsce spotkania. Agent przesłał koordynaty nowego miejsca spotkania, po czym wiadomość została przerwana.

Miejsce spotkania znajdowało się zaś... w przestrzeni Federacji! Jednak według układu przelotów, udostępnianego w ramach sojuszu, w odległości 15 lat świetlnych nie powinny się tam znajdować jakiekolwiek jednostki, cywilne ani Gwiezdnej Floty. Jedynie w dość odległym układzie Piscium Psi znajdowała się spora grupa okrętów...

Kapitan Se'Datha zaś podążał na poprzednie miejsce w błogiej nieświadomości teraźniejszych i przyszłych wydarzeń...

Romulańskie okręty wszedły w warp. Dwa Norexan'y przez kilka godzin podążały na miejsce, wyznaczone przez generała Enriod'ra. Po tym czasie, na obydwu okrętach zaświeciła się ostrzegawcza lampka.

W przestrzeni wykryli mocno uszkodzony lekki niszczyciel romulańskiego wywiadu, który także został wysłany przez dowództwo do ścigania zbiega. Jednak temu dowódcy nie udało się dobrze wykonać swojego zadania. Jednostka powoli, bezwładnie obracała się wokół własnej osi, przy okazji wyrzucając z siebie intrygujący, pomarańczowo-zielony gaz. Okręt był niezdatny do czegokolwiek, miał uszkodzony napęd warp i silniki impulsowe, a także uzbrojenie. Osłony i podtrzymywanie życia działało nadzwyczaj sprawnie jak na takie uszkodzenia. Sub-komandor dowodzący jednostką przekazał kapitanowi Thengelowi, że ścigany szpieg ucieka uszkodzonym okrętem naukowym, jednak ma zniszczone urządzenie maskujące, więc jest łatwy do odnalezienia. Ostatnim jego kierunkiem była Federacyjna Strefa Neutralna...

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram