Forum Fantastyka Gry Gry Star Trek Gry (ST) które was zawiodły Re: Gry (ST) które was zawiodły

Zeal
Participant
#15631

1. ST Armada II- monotonia- zbyt "młotkologiczna"; nie bawią mnie gry, gdzie wygrywa się praktycznie tylko dzięki przewadze liczebnej; w dodatku tak prostej do osiągnięcia; dużo klas okrętów - to miłe, tylko...po co? Po co budować zróżnicowaną flotę, jeśli prawie wszystko jest w stanie załatwić banda wesołych Steamrunnerów z jeszcze weselszą bandą Akir w roli eskorty...- liczba misji; chyba lepiej byłoby, gdyby było ich mniej, ale za to bardziej dopracowane; miło byłoby walczyć w misji, gdzie oprócz siły ognia liczy się też umiejętność myślenia...- widok "taktyczny". Może komuś z Was się przydał. Mnie wcale. Nie ma to jak uczciwa izometria. Tak samo możliwość obracania mapy. Eee... W RTS-ie ktoś ma czas na podziwianie widoczków?- jak dla mnie za dużo misji, w których jednym z założeń jest całkowite zniszczenie wroga; uważam, że zadanie powinno być uznane za wykonane w momencie, gdy przeciwnik nie posiada już żadnej instalacji. Ale nie, tutaj trzeba zniszczyć każdy, nawet najmniejszy okręt. Nic mnie tak nie drażni, jak bezczynne siedzenie i gapienie się w monitor, podczas gdy okręty włóczą się w trybie "Search and destroy", szukając tego jednego, jedynego uciekiniera. W końcu pojawia się ON - wielki, niezwyciężony, śmiertelnie niebezpieczny frachtowiec z dwulitem... Rany. I tak w kółko...2. Elite Force II- "jedynka" była klimatyczna; przyciągnęła mnie na dość długo; nie było etapów, gdzie byłoby nudno... W "dwójce" niestety tak właśnie jest. Niby dwie płyty, niby bardziej ciekawa... Nie dla mnie. Po prostu powiało wtórnością. Zgubiło się gdzieś owo niedefiniowalne "coś", co sprawia, że można grać i grać...I grać. Przy przechodzeniu EF II momentami ogarniało mnie uczucie, że gram ponownie w "Aliens vs Predator". Z tym, że w "Alienie" można się było przestraszyć (zwłaszcza, jak "mordoklejka" skoczyła po raz pierwszy na twarz... Przyznaję, podskoczyło mi się wtedy konkretnie). Tutaj obce stworki wywołały u mnie uczucie zażenowania. I ten czujnik ruchu... Zrzynka pełną gębą. Szkoda tylko, że nieudana. W "AvP" pikanie czujnika naprawdę tworzyło niesamowity klimat. I niestety dla EF II - niepowtarzalny.- bronie poprzerabiane, trochę jakby ulepszone, jedna czy dwie nowe... No i? Jak dla mnie w zupełności wystarczyłoby uzbrojenie w postaci fazera, karabinu fazerowego i disruptora. Przynajmniej zachowano by jakąś zgodność z kanonem. Ale nie, tu trzeba dać ręczną wyrzutnię torped kwantowych. No bo jak bez tego, przecież grać się nie da... Przerost formy nad treścią, ot co.- save'y. Sprawdził ktoś z Was, ile zajmują save'y po przejściu EF II? Mnie wyszło jakieś 450 mb. Bądźmy poważni...- EF pozwalało na grę postacią kobiecą. W EF II tego nie ma... Jak dla mnie - to zerwanie ciągłości historii. Co, jeśli ktoś grał Alexą i chciałby nią grać nadal?- Federacja to duża organizacja. Flotę też ma niemałą. A gdzie służy nasz główny bohater? Tak, brawo, zgadł pan! USS Enterprise-E! Tak, jakby w Gwiezdnej Flocie nie było innych okrętów ani kapitanów.3. Bridge Commander- single nienajgorszy; do przejścia na raz, ale nienajgorszy. Multi - owszem, owszem, przyjemny, ale... Gra nazywa się "Bridge Commander" tak? To może mi ktoś objaśni łaskawie, co ma wspólnego dowodzenie z mostku ze sposobem, w jaki sterujemy okrętem w trybie mp? Przecież to ordynarna zręcznościówka. To nie można było tego rozwiązać jak w Klingon Academy? Sądzę, że ta gra ma więcej wspólnego z dowodzeniem z poziomu mostka niż BC.- no, do jednej rzeczy BC nadaje się idealnie; mianowicie do oglądania okrętów. Można się dokładnie przyjrzeć takiemu Nowemu Orleanowi na przykład... I to z każdej strony. Oczywiście po dodaniu tej klasy. Nie powiem, jako wygaszacz ekranu BC pasowałby idealnie. Szkoda tylko, że ten "wygaszacz" potrzebuje 700 mb miejsca na dysku...

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram