Skocz do zawartości

"Porwana pieśniarka" Danielle L. Jensen

porwana pieśniarka klątwa danielle jensen jensen książki fantasy młodzieżowe
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 kotek

kotek
  • Trek.pl
  • 444 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Kraków
  • Województwo:
    małopolskie

Napisano 02 kwiecień 2017 - 19:31

stolensongbird-artwork-wrap.jpg

 

Przyznam, że do sięgnięcia po książkę skłoniła mnie przepiękna okładka i równie piękny opis oraz fakt, że leżała ona w dziale fantastyki, chociaż po lekturze umieściłabym ją na półce młodzieżowej i to gdzieś wysoko. Czasami sięgam po literaturę z młodzieżowej półki, żeby zobaczyć czym teraz karmi się umysły młodego pokolenia. Tematyka romansu z wampirami jest już passé, a Danielle L. Jensen w pierwszym tomie trylogii z cyklu „Klątwa” czyli „Porwanej pieśniarce” proponuje romans z trollami.

 

Co wiedziałam o trollach? Niezbyt inteligentna rasa zamieszkująca podziemia, rekompensująca sobie braki intelektu siłą fizyczną. Autorka podjęła się karkołomnego przedsięwzięcia przeniesienia tych gburowatych, gruboskórnych monstrów w kanwy romansu. Duży szacunek za pomysł. Wraz z tytułową „porwaną pieśniarką” Cécile poznajemy świat, w który równie gwałtownie wkroczyliśmy. Podziemne miasto Trollus, przeklęte przez Czarownicę miejsce niepozwalające trollom na wydostanie się z niego od blisko pięciu stuleci. Najpotężniejsze rody utrzymują zwały Smoczej Góry nad miastem nie dopuszczając do jego pogrzebania. Jest oczywiście też rymowana przepowiednia sprowadzająca się do tego, że młody książę ma poślubić płomiennowłosą i to ściągnie klątwę, a trolle znów będą mogły oglądać słoneczko. Zatem od razu po uprowadzeniu Cécile zostaje oddana za żonę młodemu księciu Tristanowi. To zaaranżowane małżeństwo nie jest w smak żadnej ze stron, co gorsza zdaje się nie pomagać w kwestii zniesienia klątwy, a zapanować nad wzburzonymi trollami udaje się tylko dzięki naprędce stworzonej nowej interpretacji przepowiedni mówiącej o potomku płomiennowłosej i władcy.

 

Sytuacja wydaje się patowa. Silne stworzenia, szanujące swojego szalonego i okrutnego władcę, ale bez przesady. Zamknięta przestrzeń, z której nie ma ucieczki. Gdyby tego było mało poznajemy ten świat z najgorszej możliwej strony – rodzina królewska i otaczająca ich arystokracja. Polityka.

 

Młodzi, chociaż już po tradycyjnej ceremonii w obrządku trollowym też podchodzą do siebie z dużą rezerwą, co chyba bardziej mi przypadło do gustu i było bardziej naturalne niż późniejsze tłumaczenie tej rezerwy wielką troską wynikającą z jeszcze większej miłości do córki rolnika i śpiewaczki, czytaj chłopki przez jaśnie wielmożnego pierwszego do tronu w dodatku obdarzonego nadprzyrodzonymi w ludzkim pojęciu trolla. Szalone uczucie pchające niszczące wszystko, co do tej pory udało się osiągnąć młodemu księciu, skonfliktowanie go z rodziną, wykupywanie bezpieczeństwa ukochanej przez realizację wszystkich długów wdzięczności zaciągniętych u przyjaciół i wrogów jest naprawdę męczące. Wolę patrzeć na tę powieść przez pryzmat miłości, niedojrzałej, szalonej i zupełnie przeze mnie niezrozumiałej.

 

Może byłoby łatwiej gdyby autorka dopracowała rys psychologiczny postaci. Są niedojrzałe i to nie jest przytyk do ich wieku. Dorosłe postacie też zachowują się infantylnie, a ich motywacja jest dla mnie niejasna. Otóż całe pokolenia walczyli o wyrwanie się spod klątwy Czarownicy, a kiedy jest to możliwe, to porzucają wszystko i pomagają szalonemu przyszłemu władcy (wbrew władcy obecnemu) w ratowaniu ludzkiej dziewczyny. A skoro była tak ważna i krucha w trollowym rozumowaniu, to może wraz z nią mogli uprowadzić jakiegoś cyrulika a nie liczyć na cud, że nic jej się nie stanie w miejscu, gdzie oprócz czyhających na nią życzliwych mogło ją spotkać choćby trzęsienie ziemi albo potwory, z którymi nawet trolle nie potrafiły sobie poradzić. Słowem – niedopracowanie w tylu elementach burzyło mój spokój i nie pozwalało mi się cieszyć z lektury. Jak zapomnę jak bardzo nie podobał mi się pierwszy tom, być może sięgnę po kolejne. Podobno z każdym tomem są lepsze, a trzeci jest naprawdę wyśmienity. „Porwana pieśniarka” nie porywa. 


Użytkownik kotek edytował ten post 02 kwiecień 2017 - 19:32

Pacam śmiało tam, gdzie żaden kotek dotąd nie dopacał i robię to z gracją ociekając zajebistością






Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: porwana pieśniarka, klątwa, danielle jensen, jensen, książki, fantasy, młodzieżowe

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych