Skocz do zawartości

"Grillbar Galaktyka" Kossakowskiej

grillbar galaktyka maja lidia kossakowska książki
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 kotek

kotek
  • Trek.pl
  • 453 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Kraków
  • Województwo:
    małopolskie

Napisano 07 sierpień 2016 - 21:42

gallery_4_21_128180.jpg

Widzieliście kiedyś obcego... na talerzu? Mało kiedy książka przyciąga mnie okładką (zwłaszcza, gdy czytam głównie e-booki), ale naprawdę dobrą chwilę napawałam się rozgryzaniem specjałów nie z tej ziemi zanim przeszłam do treści. Pozachwycam się jeszcze okładkową przystawką w postaci szaszłyku z obcego i smoczych jaj. 

Autorki Mai Lidii Kossakowskiej (prywatnie żony Jarosława Grzędowicza) chyba nikomu przedstawiać nie muszę, chociaż mam wrażenie, że jest dużo mniej znana od swojego męża. Wydana w 2011 roku powieść rok później dostała nagrodę im. Zajdla. O dziwo to była pierwsza książka Kossakowskiej, którą przeczytałam i absolutnie przepadłam w jej barwnym świecie. Ma znakomite pióro, lekkie, zabawne, potrafi tworzyć bardzo skomplikowany świat dopieszczony w najdrobniejszych detalach (tym mnie niesamowicie urzeka). Z minusów akcja toczy się w tempie standardowego klipu. O ile przez 3 minuty można znieść natłok wydarzeń rozgrywających się przed oczami, o tyle przeczytanie tego na raz jest wyzwaniem! Kossakowska jednak i na to znalazła rozwiązanie. Książka podzielona jest na rozdziały stanowiące mniej lub bardziej związane ze sobą historie. W stosunkowo krótkiej space operze udało jej się zamknąć liczne wątki.
 
W środku jest równie interesująco co na okładce, jeśli nie bardziej. Mamy "naprawdę kochającego tę robotę" szefa kuchni Hermoso Madrid Ivena, Herma dla przyjaciół, ale to zawołanie jego podwładnych zawsze mnie urzekało. Mówicie do swojego szefa: "Hej szef! Dzień dobry, szef! Fajny dzień, co?"
 
Dobra, ale czego można spodziewać się po Bulwach? Bulwy są rewelacyjne. Są rasą/gatunkiem należącym do Wegetan, charakteryzuje ich brak imion w naszym rozumieniu. Oczywiście jakoś trzeba się do nich zwracać. Sami preferują określenie tego, czym się AKTUALNIE zajmują. Dostawca to: "Ten, Który Pakuje Jedzenie Do Ciężarówki", o ile to jest jeszcze w miarę zrozumiałe, to są ciekawsze określenia: "Ten, Który Obracał Mamutowca" albo jeszcze "Ten, Co Trzymał Perlikatki" a teraz mój ulubiony: "Ten, Który Wrócił Wcześniej Niż Ten, Co Poszedł do Magazynu". Powodzenia w ustaleniu, która Bulwa jest która.
 
Z ciekawych ras można wymienić jeszcze Kamulce, żywe kryształy z układu Gamma. Weźcie typowego urzędasa, skrzyżujcie z Wolkaninem i dodajcie jeszcze trochę Ferengi. Zimny, odarty z emocji księgowy, dla którego istnieje profit. Pod pewnymi względami podobni do nich są Pieczary! Nie są niestety nawet w połowie tak inteligentni jak Kamulce, dobra, są głupi, nie rozumieją aluzji, często nie pojmują nawet prostego zdania, są za to niesamowicie chciwi, agresywni, prości i nie znoszący sprzeciwu. Trzęsą wszechświatem ku chwale Wielkiej Grzybni. No i Lukainie! Ich piloci są najlepsi w galaktyce. Wystarczy, że sobie wyobrażą miejsce gdzie chcą się znaleźć i już. Oby przy okazji jeszcze wyobrazili sobie, że chcą tam dotrzeć bezpiecznie, w jednym kawałku, nie rozbryzgując się od przeciążeń, nie rozwalając po drodze statku i.... przy okazji nie strzelając focha, bo to bardzo chimeryczne stworzenia.
 
Cała plejada barwnych postaci, ciekawych obcych pokazuje jak ogromnie rozbudowany jest to świat: kucharz S'mm-aż, mistrz zakąsek Zebro (należy mu zapewnić całkowite odizolowanie, gdy gotuje, gotowanie to w jego świecie temat tabu, nie wolno nawet patrzeć na te obsceniczne czynności!), sosjer Lola (z różowym, puchatym serduszkiem), Limbo (lukaiński pilot). Równie duża fantazja przyświecała autorce w tworzeniu wymyślnych potraw i egzotycznych składników. W Płaczącej Komecie możecie zasmakować: wspomnianego wcześniej mamutowca (ekskluzywne mięsko), mdłoziele eleuzyjskie, filety z jelenika, sos kopotażowy i całą masę innych rzadkich specjałów.
 
Już od tego wszystkiego może się zakręcić w głowie, tymczasem akcja to jazda bez trzymanki. Krajobrazy, wydarzenia i postaci zmieniają się jak w kalejdoskopie, trudno za nimi nadążyć. Pewne absurdy i tempo akcji przywodzą na myśl "Autostopem przez Galaktykę", tylko takie 40 razy szybsze. Mimo wszystko warto. Tak szalenie bogatego świata ze świecą szukać. Ilością humoru można obdzielić kilka książek. Świetna lektura na wakacje.

Pacam śmiało tam, gdzie żaden kotek dotąd nie dopacał i robię to z gracją ociekając zajebistością






Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: grillbar galaktyka, maja lidia kossakowska, książki

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych