Forum Replies Created

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 41 total)
  • Author
    Posts
  • Madame Picard
    Participant
    #241726

    Komunikacja tutaj jest taka... sucha. Nie wiem, jak to określić. Nigdy nie miałam takiego wrażenia na Phoenixie. To chyba spełnienie marzeń Q__ o merytorycznym forum, co jest zacne i drętwe jak pierwsze sezony TNG. Discord dla odmiany żyje. Jak Lower Decks 😉 Nie zrozumcie mnie źle, cieszę się, że możemy spotkać się znów na forum, to tylko moje wrażenie, oswajam się z nowym miejscem.

    Madame Picard
    Participant
    #241515

    Tak głupio spytam: czyli można tam nie tylko rozmawiać głosowo/głosowo-kamerkowo, ale i (po prostu) pisać

    Faktycznie głupio 😀
    Tam się tylko pisze. Tzn. może są jakieś możliwości gadania paszczowo, ale ja ich nie odkryłam 😉

    Madame Picard
    Participant
    #241507

    Dla mnie Discord nie jest szczególnie nowoczesny. Zasada jest taka sama jak była na IRC-u, a tam zdobywałam swoje internetowe szlify 20 lat temu z okładem. Dla mnie to jak powrót do źródeł 😉

    W tej chwili nie ma tam dużo znajomych. Najbardziej znajomy jest chyba Piotr, czasem wpadają fluor i TheD. Jak była Treksfera, to się pojawiło trochę stałych konwentowych bywalców, ale jak szybko się pojawili, tak szybko i zniknęli. Ale ludzie, o których mówię, raczej nie bywali na Phoenixie. Natomiast na Discordzie urzęduje stała, niewielka grupka bardzo fajnych ludzi, dyskusje nie dotyczą tylko Treka, ale i dupy Maryni. Dzisiaj rozmawiałam o szczotkach do odkurzaczy 🙂 😛 Nie ma natomiast głupich ideologicznych i politycznych przepychanek. Dla mnie super sprawa.

    Madame Picard
    Participant
    #241502

    ps. Mówisz - masz 😉 :
    http://trek.pl/forum/topic/the-expanse-serial/

    Dzięki. Ja sobie ciągle obiecywałam, że to zrobię i ciągle nie miałam czasu. Może ktoś mi odpowie teraz na moje komentarze. Chociaż tu ruch taki dość rachityczny niestety. Na szczęście jest jeszcze Discord 🙂

    Madame Picard
    Participant
    #241500

    Muszę przyznać, że jestem zachwycona tym serialem. Nie jestem fanką hard SF i na pewno nie oglądam seriali po to, żeby wnikać w techniczne szczegóły budowy napędów czy urządzeń ani po to, żeby katalogować odstępstwa od praw fizyki, ale też wolę nie zgrzytać zębami od rażących głupot. Cieszy mnie, że bohaterowie odwiedzając nowe miejsca przywdziewają skafandry i nie pomykają w piżamach po styropianie jak w jakimś Treku 😛 Cieszy mnie, że uwzględnia się, że w kosmosie stanem domyślnym jest nieważkość i nie udajemy, że na rozbitych statkach jest tlen i grawitacja. Ale to tyle. Kluczowa dla mnie jest historia oraz postacie, a pod tym względem serial zaspokaja moje najbardziej wyśrubowane oczekiwania.

    Widać, że serial powstał na bazie materiału literackiego, nie jest wymyślany w śnie pijanym śnionym nieprzytomnie ani pisany na kolanie, bez pomysłów wyskakujących z sufitu, ciągnięcia wątków na siłę, bo się sprzedają, ani zakończeń z dupy, bo oglądalność spada. Strzelby zawieszane w pierwszym odcinku mają miły zwyczaj wypalania w ostatnim.

    Wątek protomolekuły jest przyjemnie nieoczywisty i wciąż mnie zaskakuje. Najpierw myślałam, że to jakiś patogen względnie broń biologiczna obcych, potem stawiałam na obcą formę życia szukającą nowych okazji d zaadaptowania się, potem przypominała mi trochę Borga asymilującego światy i istoty, a teraz okazuje się, że to obca technologia mająca uratować obcą cywilizację, i zapewne nie jest to ostatnie słowo twórców.
    Ładnie się to przenika z wątkiem politycznym. Chociaż wolałabym, żeby wątek protomolekuły dominował i był bardziej rozwijany, to nic nie poradzę, że kwestie społeczno-polityczne bardziej mnie angażują. Nie pamiętam, kiedy akcja jakiegokolwiek serialu tak by mnie emocjonowała. To raczej kwestia wykonania niż treści, bo treść w sumie jest prosta, a siedzę w fizycznie odczuwalnym napięciu. Jakichś ewidentnych głupot tu nie dostrzegam, uproszczenia są akceptowalne jak na taką formę.

    Bardzo podobają mi się bohaterowie. Nie mogę jednak powiedzieć, że któryś szczególnie, może Miller w pierwszym sezonie jeśli już. Załoga Roci jest fajna jako całość, jest między nimi super chemia, natomiast żadna z tych postaci nie jest specjalnie ciekawa sama w sobie, i tu chyba twórcy się akurat poślizgnęli. Powinniśmy pewnie najbardziej utożsamiać się z Holdenem, ale niestety. Postać jest dość papierowa w swoim heroizmie, denerwuje to, że jest zawsze w centrum wydarzeń, jak jakaś Michaśka za przeproszeniem. Ale najgorzej, że jest źle zagrana. Aktor ma ciągle minę, jakby miał się za chwilę rozpłakać i wygląda tak samo niezależnie od okoliczności. Jego największym atutem jest bardzo kształtna klata. Pod tymi względami - mesjanizm, papierowe aktorstwo, miła dla oka aparycja - przypomina mi Jona Snowa (w ogóle widzę jakieś nieokreślone podobieństwo do Gry o tron, nie wiem, na czym ono polega). Niestety ten niewydarzony Holden zabiera tlen innym postaciom i szkoda, bo Alex czy Łamignat Amos mają potencjał. Z drugoplanowych postaci podoba mi się Awasarala (ach te stroje, mogłabym patrzeć i patrzeć), dojrzała kobieta po przejściach i zwierzę polityczne zarazem; Bobbie, żeńska wersja Łamignata, ale też mająca w sobie pewne ciepło i wrażliwość; Drapper - kolejna silna kobieta. Lubię jej interakcje z Naomi, chociaż za samą Naomi nie przepadam.

    Spotkałam się z zarzutami, że serial ma mroczną ciężką atmosferę, i coś w tym jest, ale jest ona w idealnej proporcji, tak że przyprawia całość odrobiną goryczy, ale nie wywołuje mdłości. Nie ma przede wszystkim upajania się beznadzieją, że wszystko jest źle i będzie jeszcze gorzej. Moore ze swoją nBSG mógłby brać tu korepetycje. Tu mam poczucie, że jest źle, ale będzie lepiej (Holden zawsze na miejscu ;)). Nigdy jednak nie mam pewności, tak samo jak nie mam pewności, że bohaterowie przeżyją, bo chroni ich plot armor. Świetna robota, super serial.

    Madame Picard
    Participant
    #241456

    Myśl, że bycie trekerem jest tak elitarne, wymaga wiedzy i kompetencji, więc stąd nasza osobność i hermetyczność, jest niewątpliwie przyjemna, ale to nie jest dobre wyjaśnienie zjawiska, o którym pisze TheD. Uważam, że prawda jest bardziej prozaiczna - różnica pokoleń. Pokolenie wychowane na social mediach ma po prostu mniejszą zdolność do skupienia uwagi na dogłębnej dyskusji na jeden temat. Jest przyzwyczajone do napływu bezliku drobnych bodźców i krótkich pigułkowatych komunikatów (Ziuta powiększyła cycki), funkcjonuje w permanentnym rozproszeniu. To nie znaczy, że ci ludzie są mniej inteligentni, ale są mniej przystosowani do skupienia uwagi przez dłuższy czas na jednej rzeczy. Przeczytanie tekstu dłuższego niż kilka zdań jest katorgą, a wygenerowanie takiego z siebie wysiłkiem ponad wyobrażenie. A starzy, tyleż wiekiem ile stażem, jest coraz częściej zajęte swoim życiem, dziećmi, domem, pracą i kredytem, trekerzy dawni z gniewnych lat obrastają tłuszcz 😉

    Madame Picard
    Participant
    #241117

    Cześć Elaan 🙂

    Dobrzy ludzie, czy jest możliwość kontynuowania wątku z Phoenixa o The Expanse? Jestem pod wrażeniem tgo serialu i chętnie bym o nim porozmawiała 🙂

    Madame Picard
    Participant
    #241092

    ten co za Tendi i Rutherfordem ganiał taki młody nie był

    Istotnie. Ale też nie był pierwszym oficerem Floty, który zachowywał się w sposób niegodny oficera Floty. Chyba że uznamy, iż to przywilej admirałów 😉
    Poza tym został za swoje postępowanie pokarany ośmieszeniem 😉

    Madame Picard
    Participant
    #241054

    Mnie trzeci sezon Disco bolał mniej niż dwa pierwsze. Nie był dużo mądrzejszy, ale przynajmniej nie było żyłowania bzdurnych motywów, jak w pierwszym, ani kolorowego bełkotu, jak w drugim. Akcja rozgrywała się spokojnie od jednego odcinka do drugiego, z typowymi wadami (wszechgenialność Burnham itd.), ale bez szczególnych (jak na miarę Disco) wzlotów i upadków. Obowiązek fanowski spełniłam, nie było lekko, ale mam świadomość, że mogło być gorzej.

    Który to był Future Guy? Chyba wyparłam to z pamięci...

    Madame Picard
    Participant
    #241051

    Ale oficerowie Floty ganiający za sobą skrycie z fazerami i kradnący sprzęt

    A ile razy widzieliśmy w treku chorążych z trzeciorzędnego statku?
    Nie bez powodu w naszych sesjach odstawialiśmy podobne wygłupy, przeczuwając, że na dolnych pokładach jakiegoś Von Brauna czy innego Cerritosa albo Hermasza tak to musi wyglądać. Młodość ma swoje prawa i nie udawajmy, że może tak nie być. W każdym razie ja bym nie chciała żyć w takim świecie, w którym by tak nie było.

    Trek bez nauki, filozofii i patosu to dla mnie nie Trek, a tylko barwna bzdura

    Bo to nie jest Trek, który miałby jakąś samoistną wartość. To trekowy spin off, fanfik obśmiewający bzdury i schematy z Treka prawdziwego. Przecież LD nie tylko go nie unieważnia, ale wręcz składa mu hołd.

    Powiedz to gościom od Memory Alpha.

    A kimże ja jestem, żeby mu mówić 😉
    Tylko uważam, że wciaganie tam tych obcych z dzidami to nieporozumienie między edytującym a twórcą LD.

    Madame Picard
    Participant
    #241037

    Kto jeszcze z nowego phoenixowego zaciągu oglądał ten przecudowny serial? Jest dostępny na Amazonie, z polskim dubbingiem, zresztą znakomitym, tak aktorsko, jak i merytorycznie. Nie wiem, kto pisał po polsku te dialogi, ale nie zauważyłam tam żadnych głupot, żadnych "Klingończyków" ani nic w ten deseń, wyczuwam jakiegoś trekkera 🙂

    Obejrzałam LD już 2 razy, przeczytałam dyskusje i na Phoenixie (błogosławiony niech będzie powrót forum w wersji archiwalnej), i tutaj, i naekranie, rozmawiam na Discordzie i wciąż nie mogę otrząsnąć się z zauroczenia tym serialem. Czas w końcu napisać o nim kilka słów i tutaj.

    Serial niewątpliwie jest parodią, ale nie obliczoną na wyszydzenie, nie na bezlitosny rechot, tylko na uśmiech, na dobrotliwą kpinę, wskazanie z czułością i serdecznością różnych elementów, na które sami tyle razy narzekaliśmy. Ale każdy z nas na tym samym oddechu dodawał: ale i tak kocham treka mimo tego. I czuć, że twórcy serialu też go kochają. Jak w starym dobrym małżeństwie, gdzie zna się na wylot wszystkie wady drugiej strony, ale przymyka się na nie oko i widzi się, że są one tylko uroczym dodatkiem do wszystkiego, co jest w nim/niej wspaniałe. Ten serial jest w gruncie rzeczy hołdem dla Star Treka.

    Ile razy zrzędziliśmy na wyłączające się przy każdej okazji protokoły bezpieczeństwa w holodeku. Ataki Obcych z dzidami. Deusy ex machiny. Opały, z których okręt jest wyciągany przez bohaterów jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, oczywiście poprzedzonym stosownym technobełkotem (Kapitan: Komputer, dajesz. Komputer: daję). Obce formy energii. Nieprawdopodobne zbiegi okoliczności. Dziwne wypadki z transporterem (już wiemy, gdzie wstydliwie zamieciono ich wstydliwe efekty). I tak dalej, i tak dalej...

    Mnie się bardzo podoba pokazanie tych pomijanych w dotychczasowych trekach zwykłych członków załogi, tej drugiej strony medalu, niezbędnej, żeby istniała pierwsza. Nawiasem mówiąc, LD pokazuje, że ci Wielcy też bywali omylni, też popełniali błędy, też mieli swoje wady. Trochę tak, jak w rozmowach doktorantów o Wielkim Profesorze przyłapanym na dłubaniu w nosie (autentyk z moich wspomnień). Bohaterowie w ogóle przypominają mi takich doktorantów, bystrych i ambitnych, ale też młodych, rozbrykanych, rozchichranych i z szalonymi pomysłami. Nieprawdą jest natomiast, że nie mają w sobie żadnego etosu. Najlepiej pokazuje to scena, gdy Mariner i Ransom kłócą się o to, kto ma poświęcić życie dla załogi, zupełnie jak Spock z McCoyem. Tak, kombinują, wpadają na lepsze i gorsze pomysły, czerpią benefity z tych pierwszych i ponoszą konsekwencje tych drugich. Nieprawdą jest również, jakoby byli niekompetentni, to oni w końcu wymyślają te cudownie opakowane w technobełkot pomysły na uratowanie okrętu z opresji. Naprawdę nie trzeba mieć dupościsku, żeby być dobrze zapowiadającym się oficerem. Myślę nawet, że sam Boimler był taką kpiną z tych oficerów z dupościskiem. Też by tak chciał, ale Mariner co i rusz mu wyciąga z tyłka ten pręt od firanek. Ale podoba mi się też, że na końcu to on ją przerobił, nie odwrotnie.

    Na Phoenixie rozważaliście jeszcze wkład LD w kanon ST. Otóż uważam, że nie ma żadnego wkładu. To utwór w 100% zależny od reszty ST, bez jego dobrej znajomości nie sposób by było ani zrozumieć, ani docenić treści tego serialu. Ma on raczej status fanfika. Nie chodzi w nim o to, aby wnosić coś nowego, tylko bawić się znanymi motywami. Jacyś obcy z dzidami to nie nowy gatunek, który trzeba wciągnąć do Memory Alpha, tylko beka z obcych z dzidami w TOS czy wczesnym TNG. Kochamy Star Treka z jego obcymi z dzidami, prawda? 🙂

    Madame Picard
    Participant
    #240919

    O, jutrzenka kolejnego jasnego dnia nadeszła 😀
    To niezastąpione złoże informacji i opinii o trekach i innych sf. Zaczęłam kilka dni temu oglądać Expanse, a dzisiaj proszę, wątek o Expanse na pierwszym miejscu forum, jak na talerzu. Błogo będę sławić ten dzień 😀

    Madame Picard
    Participant
    #240845

    No ja się nawet cieszę, że zagadka dinotreka nie została rozwiązana. To zburzyłoby legendę 😀
    I nadal mam teorię spiskową, że tak zabawiał się ktoś ze znanych wszystkim użytkowników, który w życiu się do tego nie przyzna. Dopuszczam też możliwość, iż był to byt zbiorowy 🙂

    Madame Picard
    Participant
    #240789

    @Pah Wraith

    Ja mam już swoje lata i jestem przyzwyczajona do "starych" stron internetowych i forów na nich działających. Nie mam kont w mediach społecznościowych i stan ten zwykle sobie chwalę, ciesząc się również, że mogę sobie na to pozwolić. Zresztą po tym, jak znęcałam się w swojej ostatniej książce nad imperium Zuckerberga, musiałabym chyba zjeść swoją klawiaturę, na której pisałam tę książkę, żeby założyć sobie konto na FB 😉
    Ale cała aktywność fandomowa odpłynęła właśnie tam, nikt normalny już nie używa forów na zwykłych stronach. Utwierdziłam się w tym, kiedy po fakapie Phoenixa zajrzałam na trek.pl, a tu ostatnie posty były sprzed dwóch lat... Potem już nie zaglądałam (szkoda), wyszłam z założenia, że gdzieś tam toczy się bujne życie fandomowe, a ja już nigdy w nim nie będę uczestniczyła. Cieszę się, że jednak się myliłam 🙂

    Dobrzy ludzie, czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jak cytować wypowiedzi innych?

    Madame Picard
    Participant
    #240777

    Przebóg, kogóż to me piękne oczy... Zlot duchów normalnie 🙂
    Przykro mi to mówić, drogi Magistrze Pahu, ale mylisz się sążniście. Właśnie wczoraj zakończyła się zdalna TrekSfera, więc jakby Ci to... 😉 😀
    TrekSfery odbywały się regularnie co roku od 2008, na kilku z nich byłam, romulan ale i krwawe wino piłam, i zapewniam, że było więcej niż kilkanaście osób. Za każdym razem byłam zadziwiona, że Trek przyciąga takie tłumy. Może nie tyle co Star Wars, ale zawsze grzeczna grupka się uzbierała. Więc z tym życiem, co nie tętni to tak teges...
    Na TrekSferze w weekend odkryłam też Discorda, do którego natychmiast się przyłączyłam, i daj Boże wszędzie taki tłumek. Tak że jeśli fanowanie Ci się znudziło i nie bywasz, to nie znaczy, że innym też się znudziło i nie bywają. Ja regularnie jestem zadziwiona, ilu ludzi fanuje i ilu bywa. Pozostaję wszelako z nadzieją, że i Ty na fandomu łono powrócisz 🙂

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 41 total)
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram