Young Justice (Liga młodych) - sezon 1

young-justice-01.jpg

Young Justice to liczący dwa sezony i 46 odcinków serial animowany. Jego akcja toczy się w uniwersum znanym z komiksów DC (np. Superman, JLA, Hawkman itd). Zamiast jednak skupiać się na najpopularniejszych, znanych na całym świecie ikonach (które, z wyjątkiem Wonder Woman miały już swoje seriale i liczne filmy, w tym animowane), tym razem przedstawiono nam losy ich nastoletnich pomocników.

Serial, pomimo swojego krótkiego żywota, zebrał sobie wierne grono fanów, którzy mogą stanąć ramię w ramię z milionami wielbicieli Firefly, Gwiezdnej Eskadry czy Almost Human.
Pochylmy się nad jego pierwszym sezonem.
 
Fabuła (czyli jak w ciekawy sposób opowiedzieć o smarkaczach)
 
Serial rozpoczyna się w biegu, kiedy pięciu superbohaterów wraz ze swoimi pomocnikami walczy z pięcioma złoczyńcami dysponującymi mocą lodu. Oprócz samej prezentacji stylu animacji i technik obrazowania akcji, dialogi pozwalają nam odczuć atmosferę napiętego oczekiwania. Coś ma się wydarzyć tego dnia. Coś co dla nastoletnich chłopców jest ważniejsze i ciekawsze niż walka z superłotrami mogącymi wszystko zamrozić.
Wkrótce okazuje się, że jest to dzień, w którym bohaterowie postanawiają dopuścić młodzież do swojej kwatery głównej – Hali Sprawiedliwości w Waszyngtonie. Atmosferę świętowania bardzo szybko psuje pomocnik Zielonej Strzały – Speedy, ujawniając kłamstwo bohaterów. Hala Sprawiedliwości nie jest żadna kwaterą główną. Ta znajduje się bowiem na orbicie, a budynek w Waszyngtonie jest jedynie przykrywką i frontem dla turystów. Kiedy jednak pozostali pomocnicy nie unoszą się świętym oburzeniem, postanawia porzucić i ich, i bohaterów, aby spróbować solowej kariery w walce z przestępczością.
Pozostała czwórka nie jest tak bierna jak przypuszczał i kiedy Liga Sprawiedliwości rusza zająć się dużym problemem, czwórka pomocników postanawia sprawdzić informacje o pożarze w laboratoriach badawczych Kadmus. Znajdują tam więcej niż się spodziewali, wliczając w to…klona Supermena.
W piątkę udaje im się rozwiązać problem, pomimo początkowych, licznych trudności, a kiedy pojawiają się superbohaterowie, nastolatkowie informują ich, że postanowili zacząć działać w grupie. Liga Sprawiedliwości może albo im pomóc, albo zejść z drogi. Uznając, że zapasowa ekipa może być przydatna (a do tego łatwiej ich mieć wtedy na oku), wyrażają swoją zgodę.
Kolejne odcinki śledzą poczynania nowej grupy na kolejnych, głownie zwiadowczych misjach. Problemy na jakie się w ich trakcie natykają, obrazują naturalny proces docierania się drużyny, tak rzadki w innych serialach, nie tylko o superbohaterach.

young-justice-02.jpg

Jednocześnie za każdym razem dostajemy coś w formie epilogu, w którym dokonania drużyny komentowane są przez tajemniczą grupę zwącą się „Światło”. Stopniowo dowiadujemy się, kim oni są i jaki jest ich prawdziwy cel. Bowiem każdy sukces odniesiony przez młodych superbohaterów jest jednocześnie albo sukcesem „Światła”, albo bez konsekwencji dla ich planów.
Do tego wydarzenia mają następstwa z odcinka na odcinek i ciągłość fabularną. Coś, co wydarzy się w jednym, potrafi odbić się czkawką dwadzieścia odcinków później i to zarówno wielkie kwestie (jak temat kreta w drużynie, czy pojawienie się Sfery) jak i zdawałoby się trywialne (zabranie przez Kid Flasha strzały jako pamiątki z pewnej misji).
Kolejne odcinki zadają więcej pytań niż na nie odpowiadają, zagęszczając coraz bardziej tajemniczość całej historii, budując napięcie i przykuwając uwagę. I nawet kiedy w finałowym odcinku wszystko zostaje wyjaśnione, kilka dobrze umieszczonych dialogów wskazuje, że to dopiero wierzchołek góry lodowej.
 
Podsumowując, fabuła jest największym plusem Young Justice. Ma skomplikowanie rzadko spotykane nawet w bardziej dorosłych serialach i staje się normą jakości według której powinno się mierzyć fabuły kolejnych seriali o superbohaterach.
 
Postaci (i aktorstwo)
 
Z racji tematyki naturalnie powstaje podział na postaci pierwszo i drugorzędne. Tymi pierwszymi są członkowie drużyny: Robin, Kid Flash, Aqualad, Superboy, Miss Martian, Artemis oraz bardziej gościnnie Zatanna, Rocket i Speedy/Red Arrow i ich bezpośredni przeciwnicy. Skupienie na osobach spoza Wielkiej Trójki uniwersum DC (Superman, Batman, Wonder Woman) pozwoliło dobrać też przeciwników, jacy wcześniej nie pojawiali się w animacjach – Sportsmaster, Cheshire, kult Kobry, czy mój ulubiony środkowy palec dla uniwersum Marvela Black Spider (Wrogi, sąsiedzki zabójca do wynajęcia o pajęczych mocach, co więcej głos pod niego podkładał ten sam aktor, co pod Spidermana w animacjach Marvela). Naturalnie nie wspominając o gościnnych występach i samym „Świetle”.
Wszyscy zobrazowani bardzo wyraziście i mają swoje miejsce w drużynie. Nikt nie jest zbędny, nikt nie zlewa się z kimś innym poprzez zbytnie podobieństwo. Dużą rolę mają w tym aktorzy podkładający głosy pod postaci, dający wszystkim wyraźnie odmienne tony.
 

young-justice-03.jpg

Najciekawszą postacią w mojej ocenie jest Kid Flash – Wally West. Jest pyskatym, aroganckim ekstrawertykiem uderzającym do wszystkich dziewczyn i kobiet na jakie trafi, od koleżanek z drużyny, po lekarki w szpitalu. Jednocześnie, podobnie jak z jego mentorem, Flashem (naturalnie) momentami możemy się zorientować, że to tylko fasada. Sposób w jaki radzi sobie ze stresem i pomaga drużynie.
 
Najsłabszą tak fabularnie jak i klimatycznie, jak zwykle w ostatnich latach – jest Batman. Jest to efektem ciągłej masturbacji autorów nad tą postacią. Batman wie tu wszystko. O wszystkim. Zawsze. Za każdym razem ma rację. Wszystko (chyba, że fabuła bardzo, bardzo bardzo tego wymaga) mu się udaje.
 

young-justice-04.jpg

Co więcej, aby jeszcze bardziej podkreślić jego niesamowitość (i zakochanie autorów), ograniczyli i w negatywnym świetle ukazali inne postaci, zwłaszcza Supermena. Nagle to bowiem Batman ma naturalne instynkty rodzicielskie i doradza w tych kwestiach. Ta, człowiek (a tak przynajmniej upierają się aby go określać) którego nawet Robin określa jako wypranego z uczuć, w tym z empatii, nagle poucza ikonę empatii, która – po przygarnięciu diabli wiedzą ilu wykolejeńców na przestrzeni lat – nagle ma problemy z istnieniem jego własnego klona? Superman próbował pomóc i pojednać się z Bizzaro, nastoletni klon z problemami agresji nie jest dla niego szczególnym wyzwaniem!
 
Tak więc, podsumowując – postacie są naprawdę dobrze napisane i przykuwające uwagę, jedynie kiedy na ekranie pojawiają się Gacek lub Supek ma się ochotę przewinąć do przodu. Naturalnie, tego drugiego jest w serialu niewiele.
 
Animacja (postacie, ruch i tła)
 

young-justice-05.jpg

Young Justice odchodzi od znanego z wcześniejszych seriali (Batman TAS, Justice Leauge itd.) minimalistycznego, kanciastego stylu rysowania. Zamiast niego stawia na o wiele bardziej naturalistyczne podejście, widoczne szczególnie anatomii postaci. Nikt nie ma już podbródków ani nosów, którymi można by kroić szkło, ani takich na których można oprzeć kufel piwa. W sylwetkach z kolei wszyscy mężczyźni przestali przypominać szafy gdańskie, a kobiety nie mają już kibici cieńszych od ud.
Rekwizyty, tak ludzkie jak i pozaziemskie mają również normalny wygląd, ani stylizowany, ani niedbały jak to bywało we wcześniejszych produkcjach. Podobnie tła, są szczegółowe i wyraźne, nawet w dynamicznych sekwencjach, pościgów czy walk.
A skoro o dynamizmie animacji mowa, to ta nie ma sobie równych w animowanej serii DC. Sceny akcji potrafią stanowić znaczny procent czasu danego odcinka, ale nie nużą nawet przez sekundę. Zawsze są żywiołowe i innowacyjne. Do tego, jak wspomniałem wcześniej, idealnie obrazują współpracę całej drużyny, czyli coś nieobecnego wcześniej. Owszem, zdarzało się od wielkiego dzwonu, że Liga Sprawiedliwości (czy X-meni po drugiej stronie żelaznego, komiksowego muru) musieli naprawdę współdziałać, tutaj następuje to nie tylko często, ale i naturalnie. Co więcej, ponownie, jak już wspominałem, oglądanie tego jest tak satysfakcjonujące, bo wiemy jakie mieli z tym problemy i jak się tego uczyli.
 
Teraz, przy całej tej pełnej zachwytu tyradzie, jeśli miałbym ukazać coś co postrzegam za wadę, to wygląd Aquamana. O ile jest on bez porównania lepszy od tej okrutnej wersji z Super Przyjaciół, to nie umywa się do epickiego króla Atlantydy z Ligi Sprawiedliwości.
Rzekłem, to jedyna wada jaką jestem w stanie wyłuskać. A Aquaman w pierwszym sezonie pojawia się chyba 3 razy. Może 4…
 
Dźwięk (tło i muzyka)
 
Tu niestety jest jedynie dobrze. Wszystkie dźwięki są poprawne (podczas scen akcji, jak wszystko – bardzo dobre). I co by nie było – ni chodzi mi o głosy postaci, te jak już wcześniej pisałem, są wyśmienite. Reszta jednak po prostu jest. Spełnia swoją funkcję, pozwala nam zorientować się w wydarzeniach nawet gdy nie widzimy ekranu.
Muzyka niestety nie zapada w ucho tak jak we wcześniejszych animacjach DC, zwłaszcza w Lidze Sprawiedliwości (temat muzyczny z Avengers może się schować przy tamtej epickości…). Jest od niej bardziej dynamiczna, co zapewne miało odzwierciedlać młodszy wiek drużyny, ale zwyczajnie nie jest w stanie zapaść tak w ucho.
 
Najlepszy i najgorszy odcinek
 
Wybór tutaj był bardzo trudny, bowiem sezon trzymał stały, bardzo dobry poziom. Wielu odcinków nie da się też rozpatrywać w oderwaniu od całości. Po długim zastanowieniu postanowiłem ostatecznie wybrać dwa następujące:
 
Za najlepszy uznałem odcinek 19-sty „Misplaced”, w którym grupa superłotrów dysponujących magią rzuca czar wymazujący ze świata wszystkich dorosłych. Drużyna znajduje się nagle w sytuacji, w musi zapanować nad powstałym w efekcie chaosem, ale również dać przerażonej młodzieży nadzieję.
Odcinek ten podobał mi się z wielu powodów. Jest nie tylko świetnym testem dla młodych bohaterów, ale również przeróbką podobnej historii z Justice League Unlimited. Tyle że zrobionym dobrze i nie dla picu. Jak wszystkie odcinki Young Justice (no, może z lekkim wyjątkiem hallowynowego), ten też ma znaczenie dla ogólnej fabuły.
A do tego skupia się mocno na Kapitanie Marvel (obecnie kretyńsko przemianowanego na Shazzama…), a odcinki z nim są zawsze rewelacyjne.
 
Za najsłabszy natomiast odcinek 14-sty „Revelation”, w którym drużyna musi zmierzyć się z Ligą Niesprawiedliwości. Odcinek jest świetny, ma kapitalną akcję, groźnych przeciwników, współdziałanie drużyny z ich mentorami, a do tego rewelacyjnie igra z naszymi oczekiwaniami.
Dlaczego więc uznałem go za najsłabszy?
Z powodu Jokera. Delikatnie mówiąc jego wersja w YJ jest strasznie słaba, zwłaszcza w porównaniu do kapitalnego dzieła wykreowanego przez Marka Hamila. Nowy Joker zwyczajnie powodował u mnie chęć przewinięcia jego scen. Z drugiej strony to arcyprzeciwnik Batmana, więc widać z kim przystajesz takim się stajesz…

young-justice-06.jpg

 
Klimat
 
Serial w tym aspekcie jest wierny komiksom, dysponuje bowiem ciągłością i uczuciem ciężaru wydarzeń. Jest bardziej mroczny niż większość wcześniejszych czy późniejszych produkcji, nie popada jednak w przygnębiającą beznadzieję produkcji z dalekiego wschodu.
W moim odczuciu świetnie równoważy elementy superbohaterskie z tymi należącymi do realnego życia. Szybko i skutecznie zachęca nas do wczucia się w postaci, przedstawia atmosferę świata i czyni go przyswajalnym.
 

young-justice-07.jpg

Nie jestem tylko pewien na ile dobrze oddaje faktyczne zachowania nastolatków zza oceanu. Sam byłem w tym wieku dawno, dawno temu, a Polska jest mniej ekstremalna w dziedzinie zachowań młodzież niż zachód.
A przynajmniej była za moich czasów…
Young Justice miał na celu ukazanie nam drugoplanowych postaci w ciekawy sposób i spełnił je rewelacyjnie. Co więcej, można zaryzykować stwierdzenie, że zrobił się ciekawszy niż opowieści o głównych ikonach danego uniwersum, co w środowiskach komiksowych nie jest niczym niezwykłym.
Jednocześnie tematyka i kontynuacja wyraźnie wskazywała, że jest to produkcja dla starszych nastolatków i dorosłych, tych co wymagają od animacji więcej niż tylko walki dobra ze złem i kolorowych eksplozji.
 

young-justice-08.jpg

Tym samym w pełni rozumiem, czemu powstał sezon drugi, natomiast kasacja trzeciego przekracza moją zdolność pojmowania. Osobiście upatruję jakichś przepychanek pomiędzy twórcami kreskówek, lub w samym DC, produkcje o wiele, wiele słabsze dostają bowiem kolejne sezony, a takie dzieła schodzą z anteny.
Z drugiej strony to zdaje się smutna rzeczywistość także w filmowych produkcjach S-F, jak mogą poświadczyć wielbiciele seriali wspomnianych we wstępie..
 
Young Justice sezon 1 oceniam na Warp 9 (Byłoby 9,3 gdyby nie Batman i 9,5 gdyby nie zeszmacili Supermana)