Agnieszka Hałas "Pośród cieni"

posrod-cieni-b-iext37382327.jpg

Agę Hałas poznałam dzięki jej blogowi z podobizną dumnego kota siedzącego na baczność o stronę ekranową wyżej niż autorka. Aga pisze ciekawie na wiele tematów, ma bardzo dogłębne, wręcz naukowe podejście. Z wykształcenia jest biologiem, słucha metalu i ciężkiego rocka, pisze o fantastyce, symbolice, malarstwie i konwentach czy spotkaniach z fanami. Dla ludzi o mocnych nerwach polecam zaglądnięcie na drugiego, bogato ilustrowanego bloga autorki i dziwnych chorobach, które deformują ludzkie ciało.
 

gosc_AgnieszkaHalas.png

Agnieszka Hałas

 
Po lekturze dwóch powyższych zganiłam się za taki nietakt niezaznajomienia się z prozą tej pani, wszak kobiet w fantastyce mamy niewiele, a Polek jeszcze mniej, zatem postanowiłam zaległości nadrobić. Trafiłam na, jak się okazało, drugą z cyklu książkę o Krzyczącym w Ciemności, czyli „Pośród cieni”. Mało kiedy tytuł tak dobrze oddaje nastrój całej powieści, a jednocześnie czytelnika w trakcie i po ukończeniu lektury.
 

gades.gif

„Krzyczący w Ciemności” według wizji autorki, chociaż brakuje blizn. Zdjęcie przedstawia hiszpańskiego tancerza flamenco Antonio Gadesa

Krzyczący w Ciemności, żmij, mag, ka-ira, człowiek bez przyszłości, który zgubił swoją przeszłość, a o teraźniejszości woli zapomnieć, mężczyzna bez imienia, bo Brune Keare jego prawdziwym imieniem nie jest. Tajemniczy narkoman o dobrym sercu, garstce przyjaciół i wielu umiejętnościach pozwalających mu żyć i przeżyć w świecie Zmroczy, na pograniczu stref i w enklawach, gdzie czasem bywa bardziej niebezpiecznie niż nazwa sugeruje. Postać intrygująca, budząca wiele emocji. Pozytywnych.
 
Wrócę do rozbudowanego świata. Oczywiście można było rozwijać go dalej, tworzyć kolejne wymiary, ale wydaje się wystarczający. Prawdziwa ekspansja miała miejsce w ilości bohaterów, których trudno spamiętać, bo większość z nich została hojnie obdarzona przez autorkę imieniem trudno wymawialnym. Buduje to specyficzny klimat, ja odczytywałam to jako niewątpliwy atut. Mnóstwo postaci drugoplanowych to przejaw dojrzałości pióra. Niestety zabrakło mi tutaj proporcji między niektórymi postaciami, które z racji zajmowanej pozycji lub też wydarzeń powinny być bardziej uwypuklone lub które zwyczajnie chciałam lepiej poznać, a ich rola została zepchnięta do marginalnej, ponieważ przez większość czasu podążamy za panienką z dobrego domu, którą trawi klątwa i jej przyjaciółką się o nią zamartwiającą, że o papie i wuju tychże panien nie wspomnę!
 
Ciekawymi postaciami drugoplanowymi są na pewno: piękna ka-irka Mashia Lavalle, to jej enklawę poczytuję sobie jako jedno z najpiękniejszych miejsc w świecie fantasy, które dane mi było odwiedzić. Magiczne miejsce, do którego nikt z zewnątrz nie ma dostępu. Zabezpieczona skomplikowanymi czarami posiadłość, gdzie wiecznie trwa ciepły czerwiec. Zazel – odmieniec o wesołym usposobieniu i nieirytującym poczuciu humoru, mądry i łakomy stwór mieszkający w enklawie Mashii. Rożek i Staruch – przyjaciele Krzyczącego w Ciemności.

zazel-sm.jpg

Zazel, ilustracja autorstwa: Beaty Umiaź-Księski

 
Do tego morza miodu wypada wetknąć łyżkę dziegciu. Wszystko byłoby cudownie, gdyby bardzo misternie utkany świat Zmroczy pozostał czysto fantastyczną iluzją bez wstawek przypominających mi powieść osadzoną na pograniczu XVIII i XIX wieku, przeznaczoną dla panienek z dobrego domu. A dosadniej miejscami miałam wrażenie, że czytam Anię z Zielonego Wzgórza. Dlaczego? Otóż w tym niesamowicie precyzyjnie utkanym świecie mniejszych lub większych rzezimieszków, odwiecznej wojny Srebra z Czernią nagle wepchnięty jest świat arystokracji nie pasujący ani do jednej, ani drugiej opcji magicznej. Rozumiem, że znudzeni magnaci wszędzie się znajdą, ale historia dwóch panienek o imionach tak wymyślnych, że niestety uleciały z pamięci, którym poświęcono tyle samo stron, co głównemu bohaterowi, po prostu nie pasuje do tej powieści. Miałam wrażenie, że autorka chciała na siłę umieścić ten element i nie bardzo miała na niego pomysł. 
 
Akcja osnuta jest wokół walki Srebrnej z Czarną magią i pościgu za Krzyczącym w Ciemności. Patrząc kolejny raz na świat stworzony przez autorkę, kolejny raz chylę czoła przed pietyzmem i dopracowaniem detali. Z kart powieści dowiadujemy się, że gdy bogowie opuszczają Ziemię, nad nią rozpościera się Zmrocza, która pierwotnie miała chronić planetę i ludzi, a Srebrni magowie wespół z Czarnymi troszczą się o ludzi. Do czasu tajemniczego Skażenia, kiedy to magiczne predyspozycje przestały być traktowane jako dar, a stały się przekleństwem i powodem dosłownie do polowania na czarownice. Od tamtej pory Czarni magowie żywią się cierpieniem, co wielu z nich prowadzi do obłędu, dlatego Srebrni postawili się na straży, w imię której tropią, ścigają i mordują przejawiających dar, hodują magiczne istoty, robiąc z nich bezwolne kukiełki bezwzględnie wykorzystywane w polowaniach. Siły są jednak wyrównane, a żadne ze stronnictw za nic nie chce naruszyć labilnej równowagi i zachwiać chroniącej od zła Zmroczy.